- Aylin, Elif przyszła. - powiedziała mama zaglądając do mojego
pokoju. W drzwiach stała dziewczyna o krótkich, czarnych włosach i
brązowych oczach z domieszką fioletu.
- Hej! - powiedziała siadając obok mnie na łóżku.
- Hej! Co tutaj robisz tak wcześnie? - zapytałam kładąc się na plecach.
- To ty już nic nie pamiętasz? - udała obrażoną - Przecież wczoraj do ciebie dzwoniłam.
- Ach tak, faktycznie. Mówiłaś tak szybko że nie mogłam cię zrozumieć, ale chodziło ci o jakąś wycieczkę czy coś. - powiedziałam
- No wiesz co! Widać jak mnie słuchasz.
- Słuchałam, ale nie zrozumiałam wszystkiego.
- No wiem. Czasami jak jestem podekscytowana to szybko mówię.
- Dobra mniejsza o to. Dokąd jest ta wycieczka? - zapytałam
- Gdzieś w rejony Afryki. To jest ,,Obóz przetrwania dla
młodzieży'' będą nas tam uczyć technik które pomogą nam przeżyć w
trudnych warunkach. - odpowiedziała czarnowłosa
- Nam?
- Tak nam, chciałabym abyś pojechała tam ze mną. - powiedziała błagalnym głosem. Głośno westchnełam.
- Muszę to przemyśleć. - powiedziałam
- A co tu jest do myślenia? - zapytała
- No dość dużo. - odpowiedziałam wstając.
- Gdzie idziesz?
- Przecież dzisiaj jest to wakacyjne spotkanie klasowe. Nie mów że zapomniałaś.
- No tak się przejełam wygraną że nawet o tym nie myślałam.
- Dobra pogadamy o tym z moją mamą. - powiedziałam wyciągając z
szafy mój czarno-różowy, dwuczęściowy strój kąpielowy i ciemnoniebieską
bokserkę oraz dżinsowe krótkie spodenki.
- Ok, ale po drodze wpadniemy do mnie. Muszę się przebrać. - powiedziała Elif. Uśmiechnełam się.
- A co w tym stroju jest nie tak? - zapytałam. Moja przyjaciółka
była ubrana w brązową bokserkę i kremową spódniczkę przed kolana.
- Spódniczka. - odparła
- Czemu nie chodzisz w spódniczkach i sukienkach?
- Bo nie lubię się w nich pokazywać publicznie.
- Dziwna jesteś. - skwitowałam ją. Dziewczyna się uśmiechneła. Po
chwili już siedziałyśmy w dużym pokoju z moją mamą i piłyśmy herbatę.
- No to o co chciałaś zapytać? - zapytała mama patrząc na Elif
- Chyba w połowie czerwca wypełniłam kupon którego główną wygraną
były pieniądze, ale ja wygrałam wycieczkę na obóz przetrwania dla dwóch
osób i chciałabym aby Aylin pojechała ze mną. - powiedziała Elif
- Na ile dni? - zapytała mama
- Na dwa tygodnie. - odpowiedziała czarnowłosa
- Kiedy? - zapytałam
- 14 sierpnia. - powiedziała brązowooka
- To za trzy tygodnie. - powiedziała mama - Masz jakiś folder czy ulotkę tej firmy?
- Tak mam. - powiedziała Elif wyciągając z torebki kolorowy folder reklamujący wycieczkę.
- Dobrze dziewczynki, wy idźcie na to spotkanie klasowe a ja się zastanowię. - powiedziała moja mama.
- No ok, to pa. - powiedziałam wstając. Spakowałam jeszcze ręcznik i wyszłam.
- Do widzenia. - powiedziała Elif. Po chwili czekania na przystanku
autobusowym nadjechał samochód i dojechałyśmy do domu brunetki. Elif
ubrała niebieski, jednoczęściowy strój kąpielowy i przebrała spódniczkę
na czarne krótkie spodenki. Zabrała jeszcze duży koc i ręcznik.
- Teraz idziemy do parku. - powiedziałam
- Zobaczmy czy jedzie jakiś autobus, przecież na nogach to za daleko.
- Nie bądź taka leniwa. To tylko pół godziny drogi.
- A o której godzinie mamy być na miejscu? - zapytała
- Tak o jedenastej. - odpowiedziałam
- Jest dziesiąta dwadzieścia. - powiedziała Elif
- No widzisz, mamy dużo czasu. - zażartowałam. Całą drogę rozmawiałyśmy o błahych tematach.
- O widzę ich. - powiedziała Elif
- Cześć! - krzykneła Amber.
- Hej Amber! - powiedziałam przytulając koleżankę.
- Cześć. - powiedziała Elif.
- Jak tam wam mijają wakacje? - zapytała blondynka a jej żółte oczy mieniły się dziwnym blaskiem.
- A nawet dobrze. - odparłam. Zamieniliśmy na ten temat kilka zdań po czym dołączyliśmy do reszty. Nasi koledzy i koleżanki z klasy wymyślili że najpierw pójdziemy nad sztuczny staw zwany Piaski a później na grilla do domu jednej z dziewczyn. Po drodze
rozmawiałyśmy z kilkoma dziewczynami z którymi miałyśmy lepszy kontakt.
Gdy dotarłyśmy na miejsce chwilę siedziałyśmy na kocu i rozmawiałyśmy.
- Chodźcie do wody. - powiedziała Elif. Zgodziłyśmy się. Woda była
letnia a miejscami nawet ciepła. Pływałyśmy i chlapałyśmy się wodą,
czasami oglądałyśmy wygłupy chłopaków. Na Piaskach byliśmy około pięć
godzin. Kilku chłopaków co mieszkali niedaleko poszli po swoje
samochody. Luks pożyczył busa od swojego ojca, dzięki czemu wszyscy
mogliśmy dojechać do domu Ingii. Nasza klasa liczyła 25 osób, ale na
spotkaniu było nas dziewiętnastu, bo kilka osób było w tym czasie na
wyjeździe. Grill u Ingii skończył się około dwudziestej trzydzieści.
Chłopaki odwozili wszystkich do domu.
- Pogadamy jutro. - powiedziała Elif wysiadając z samochodu kolegi.
- Jedziemy do mnie? - zapytała Amber
- Wybacz, ale jestem zmęczona. Zgadamy się przez telefon. - powiedziałam
- Ok. Aylin, myślisz że Elif mnie nie lubi? - zapytała Amber
- No co ty. - zdziwiłam się trochę jej pytaniem
- Wydaje mi się że tak jest, ale może się mylę. - zastanawiała się
- Ona cię lubi. - powiedziałam
- Na pewno?
- Na bank. - uśmiechnełam się.
- Ej Aylin to twoja okolica nie? - zapytał kolega z klasy
- Tak. Do zobaczenia. - powiedziałam wysiadając.
Ciekawy pomysł z tą wycieczką :-) Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach akcja się rozkręci jeszcze bardziej ! Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo :)
OdpowiedzUsuńNiedługo akcja potoczy się szybciej i mam nadzieję że się spodoba