Witam wszystkich.
Postanowiłam że mimo braku komentarzy i ogólnego zainteresowania moim opowiadaniem będę publikować kolejne rozdziały w miarę regularnie co dwa tygodnie.
Jednak bbardzo bym prosiła aby komentarze pojawiały się bo to one motywują do dalszej pracy. Jeżeli chodzi o opowiadanie i osobny blog mojej koleżanki Ana bell nie wiem kiedy powróci do pisania. Dziękuję wszystkim czytającym naszego bloga.
środa, 29 lipca 2015
niedziela, 26 lipca 2015
Rozdział 7
W głowie mi się nie mieściło jak można obrazić się na kogoś za to że chronił inną osobę. I co z tego że nie mówiłam jej wielu rzeczy, przecież życie w niewiedzy jest lepsze niż zamartwianie się o to czy ktoś nie dowie się o tym co wiesz i nie zagrozi tobie a co gorsza twoim bliskim? Ale nie ona oczywiście musiała się obrazić. Co ja z nią mam? Fakt faktem jest moją przyjaciółką ale to nie znaczy że musi wszystko wiedzieć. Z resztą po co mi było zaczynanie znajomości z wampirami. Mogłam poprosić Ajane aby wymazała mi wspomnienia albo chociaż je ukryta do czasu gdy będą mi najbardziej potrzebne tylko ja chciałam wiedzieć więcej niż powinnam i do dziś tak mam. Gdy tylko dzieje się coś ciekawego chcę mieć na ten temat dużo informacji przez co mogę przysporzyć wiele problemów sobie i innym. Jestem nie normalna - myślałam podczas dość krótkiej jazdy autokarem. Trwała może 40 minut. Dojechaliśmy na miejsce pośród niewielkiej roślinności, był tam głównie piasek. Niedaleko stanęły pozostałe trzy autokary. Młodzież zaczęła z nich wychodzić. Kiedy wszyscy byli na zewnątrz jeden z opiekunów zaczął mówić
- Droga młodzieży ze względu na to że jeden obóz nie pomieści nas wszystkich rozdzielić was na cztery takie obozy. Pasażerowie jednego autokaru będą w jednym obozie. Ale spokojnie nie będziecie daleko od siebie. Tereny są oddzielone od siebie na odległość pół kilometra. Zajęcia będą odbywać się na zmianę w każdym obozie aby nikt nie nażekał że musi daleko chodzić. A teraz proszę was o ponowne zajęcie miejsc i ruszamy w dalszą drogę. Za około godzinę będziemy na miejscu. Wszyscy spojrzeliśmy na siebie nawzajem po czym każdy usiadł z powrotem na swoim miejscu.
Podczas dojazdu na teren jednego z obozów nie rozmawiałam z Elif. Z resztą ona nie wyrażała chęci na rozmowę ze mną. Podziwiam sawannę w okół nas, w oddali widziałam zwierzęta nad wodą i wylegujące się w cieniu skał lwy, patrzyły na nas ale najwyraźniej nie miały ochoty na jakikolwiek ruch i szybko straciły nami zainteresowanie. Uwielbiałam oglądać zwierzęta będące w swoim naturalnym środowisku były wolne, dzikie i piękne, ten chciałam być wolna, wolna od wszystkich problemów, zmartwień i innych trosk o to co będzie dalej, dzika w sensie nie bojąca się walczyć o swoje i o innych, piękna... spojrzałam w szybę autokaru co prawda nie jestem brzydka ani ładna, jestem przeciętna. Chciałabym mieć trochę jaśniejsze włosy i bardziej intensywnie zielone oczy, mogłabym też trochę schudnąć i więcej trenować aby być wysportowana, co ja robię... nie ma co marzyć trzeba się za to wziąć. Czas zleciał jak z bicza strzelił nawet nie zwróciłam uwagi na domki z drewna których dachy były zrobione z wysokiej trawy. Wysiadając każdy z nas dostał numerek domku w którym miał mieszkać. Ja dostałam 8 numer, rozglądam się po okolicy i pod domkiem numer 8 stały trzy dziewczyny w tym Elif i dwóch chłopaków. Podeszłam do nich.
- Cześć, jestem Kora - powiedziała blondynka o złotym odcieniu oczu gdy tylko każdy z nas wybrał sobie łóżko. Moje było na dole łóżka piętrowego tuż obok prawej strony domku, były tam jeszcze trzy inne łóżka piętrowe.
- Hej jestem Mark - powiedział jasnobrązowych włosach i szarych oczach
- Cześć wszystkim. - odezwałam się - Jestem Aylin
- Witajcie mam na imię Samuel ale mówcie mi Sam - powiedział chłopak o niebieskich oczach i ciemnoblond włosach.
- Hejka jestem Elif - usłyszałam głos przyjaciółki. Jako ostatnia przedstawiła się brązowowłosa dziewczyna o brązowych oczach, miała na imię Sonia. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chwała je do niewielkiej szafki stojącej obok mojego łóżka, miała trzy półki i jedną szufladę. Część ubrań zostawiłam w dość sporej wielkości torbie na ramię i położyłam na łóżku. Elif przesiadła się ze swojego łóżka, które było ustawione blisko mojego obok mnie.
- Nie mogę się na ciebie gniewać. - powiedziała
- Ani ja na ciebie, jesteśmy na wakacjach i musimy ten czas miło spędzić a te kłótnie tylko wszystko psują. - odpowiedziałam.
- Tak... będę musiała się przyzwyczaić do myśli że nie mogę wiedzieć wszystkiego. - zaśmiała się po czy mocno ją obiełam. Nie chciałabym jej nigdy stracić tym bardziej z powodu jakieś tajemnicy której nie mogę jej wyjawić
- Przyjdzie czas kiedy dowiesz się tego od osoby której to bezpośrednio dotyczy. - powiedziałam.
- No to skąd jesteście? - zapytała Kora
- Z Miami. - powiedziała Elif.
- A ty? - zapytałam
- Ja też jestem z Miami tylko z tej bogatsze dzielnicy przy plaży. Mój ojciec ma własną sieć hoteli. - chwaliła się blondynka
- Och Kora proszę cię. Czy ty zawsze musisz się wszystkim chwalić? - zapytał Sam
- Tak. - odparła urażonym tonem.
- Ja i Mark jesteśmy z Hiszpanii. - powiedział Sam.
- Ja jestem z Anglii. - powiedziała Sonia.
- Cieszę się że lepiej się poznaliśmy. Chodźmy na spacer, obejrzymy sobie obóz. - powiedziała Kora. Wszyscy się z nią zgodziliśmy i po chwili staliśmy przed domkiem.
- Droga młodzieży ze względu na to że jeden obóz nie pomieści nas wszystkich rozdzielić was na cztery takie obozy. Pasażerowie jednego autokaru będą w jednym obozie. Ale spokojnie nie będziecie daleko od siebie. Tereny są oddzielone od siebie na odległość pół kilometra. Zajęcia będą odbywać się na zmianę w każdym obozie aby nikt nie nażekał że musi daleko chodzić. A teraz proszę was o ponowne zajęcie miejsc i ruszamy w dalszą drogę. Za około godzinę będziemy na miejscu. Wszyscy spojrzeliśmy na siebie nawzajem po czym każdy usiadł z powrotem na swoim miejscu.
Podczas dojazdu na teren jednego z obozów nie rozmawiałam z Elif. Z resztą ona nie wyrażała chęci na rozmowę ze mną. Podziwiam sawannę w okół nas, w oddali widziałam zwierzęta nad wodą i wylegujące się w cieniu skał lwy, patrzyły na nas ale najwyraźniej nie miały ochoty na jakikolwiek ruch i szybko straciły nami zainteresowanie. Uwielbiałam oglądać zwierzęta będące w swoim naturalnym środowisku były wolne, dzikie i piękne, ten chciałam być wolna, wolna od wszystkich problemów, zmartwień i innych trosk o to co będzie dalej, dzika w sensie nie bojąca się walczyć o swoje i o innych, piękna... spojrzałam w szybę autokaru co prawda nie jestem brzydka ani ładna, jestem przeciętna. Chciałabym mieć trochę jaśniejsze włosy i bardziej intensywnie zielone oczy, mogłabym też trochę schudnąć i więcej trenować aby być wysportowana, co ja robię... nie ma co marzyć trzeba się za to wziąć. Czas zleciał jak z bicza strzelił nawet nie zwróciłam uwagi na domki z drewna których dachy były zrobione z wysokiej trawy. Wysiadając każdy z nas dostał numerek domku w którym miał mieszkać. Ja dostałam 8 numer, rozglądam się po okolicy i pod domkiem numer 8 stały trzy dziewczyny w tym Elif i dwóch chłopaków. Podeszłam do nich.
- Cześć, jestem Kora - powiedziała blondynka o złotym odcieniu oczu gdy tylko każdy z nas wybrał sobie łóżko. Moje było na dole łóżka piętrowego tuż obok prawej strony domku, były tam jeszcze trzy inne łóżka piętrowe.
- Hej jestem Mark - powiedział jasnobrązowych włosach i szarych oczach
- Cześć wszystkim. - odezwałam się - Jestem Aylin
- Witajcie mam na imię Samuel ale mówcie mi Sam - powiedział chłopak o niebieskich oczach i ciemnoblond włosach.
- Hejka jestem Elif - usłyszałam głos przyjaciółki. Jako ostatnia przedstawiła się brązowowłosa dziewczyna o brązowych oczach, miała na imię Sonia. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chwała je do niewielkiej szafki stojącej obok mojego łóżka, miała trzy półki i jedną szufladę. Część ubrań zostawiłam w dość sporej wielkości torbie na ramię i położyłam na łóżku. Elif przesiadła się ze swojego łóżka, które było ustawione blisko mojego obok mnie.
- Nie mogę się na ciebie gniewać. - powiedziała
- Ani ja na ciebie, jesteśmy na wakacjach i musimy ten czas miło spędzić a te kłótnie tylko wszystko psują. - odpowiedziałam.
- Tak... będę musiała się przyzwyczaić do myśli że nie mogę wiedzieć wszystkiego. - zaśmiała się po czy mocno ją obiełam. Nie chciałabym jej nigdy stracić tym bardziej z powodu jakieś tajemnicy której nie mogę jej wyjawić
- Przyjdzie czas kiedy dowiesz się tego od osoby której to bezpośrednio dotyczy. - powiedziałam.
- No to skąd jesteście? - zapytała Kora
- Z Miami. - powiedziała Elif.
- A ty? - zapytałam
- Ja też jestem z Miami tylko z tej bogatsze dzielnicy przy plaży. Mój ojciec ma własną sieć hoteli. - chwaliła się blondynka
- Och Kora proszę cię. Czy ty zawsze musisz się wszystkim chwalić? - zapytał Sam
- Tak. - odparła urażonym tonem.
- Ja i Mark jesteśmy z Hiszpanii. - powiedział Sam.
- Ja jestem z Anglii. - powiedziała Sonia.
- Cieszę się że lepiej się poznaliśmy. Chodźmy na spacer, obejrzymy sobie obóz. - powiedziała Kora. Wszyscy się z nią zgodziliśmy i po chwili staliśmy przed domkiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)