niedziela, 23 listopada 2014

INFORMACJA

Założyłam drugiego bloga to adres : chwila-ktora-zmienia-zycie.blogspot.com
Mam nadzieję, że was zainteresuje. :)

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 5

Gdy pierwszy raz spotkałem ją w parku byłem pod wrażeniem jej urody i uroku osobistego. Ta dziewczyna miała coś w sobie, coś co kazało mi do niej podejść. I te jej oczy... Niepotrzebnie jej to powiedziałem na tym balu, ale nie mogłem się powstrzymać. Tylko co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Od razu poczułem szybsze bicie jej serca gdy na mnie spojrzała, ale czyżby ona coś do mnie wtedy poczuła? Dobrze wiedziałem że mnie szuka w tym parku, przychodziła codziennie, ale nie zawsze sama. Co ja mam teraz zrobić? - zapytałem sam siebie siadając na łóżku w moim przesadnie wielkim pokoju. Ściany koloru ciemnego marmuru z krwistoczerwonymi paskami pod białym sufitem nadawały odrobiny przytulności wśród przestrzeni. Pod jedną ze ścian stało wielkie łoże z baldachimem w tym samych odcieniach co ściany, biurko, stolik do kawy, kanapa i dwa fotele w odcieniu szarości i kilka szaf pełnych garniturów i innych eleganckich ubrań, ale była też jedna z zwykłymi rzeczami przeciętnego nastolatka jakim zawsze chciałem być, ale nie powiem niektóre moje umiejętności jakie posiadam są przydatne między innymi do szpiegowania pięknej nieznajomej. W ogóle po co ja wtedy za nią polazłem? - pacnąłem się otwartą dłonią w czoło - przecież gdyby mnie wtedy zobaczyła, nie w sumie by mnie nie zobaczyła bo mógłbym przy pomocy swojej zawrotnej szybkości się schować, ale ty chodzi o sam fakt. Ale dlaczego ja o niej ciągle myślę? Czyżbym się zakochał? Nie, przecież minęło tyle lat nim kogokolwiek obdarzyłem tym uczuciem, a poza tym nie jestem człowiekiem, a ona nim jest. Nie pozwolę sobie na kolejny błąd! Zdenerwowany wstałem z łóżka.
- Coś cię gnębi kuzynie? - usłyszałem aksamitny głos mojej kuzynki.
- Nie, tylko myślę. - powiedziałem ze spokojem.
- Myślisz o czymś co cię denerwuje? - usiadła na kanapie a jej piękne niebieskie oczy patrzyły na mnie oczekując szczerej odpowiedzi.
- Można tak powiedzieć...
- Co się stało? - zapytała przegarniając swoje białe włosy za siebie.
- Myślę o dziewczynie. - powiedziałem opierając głowę na oparciu aby nie patrzeć na lekko uśmiechniętą twarz Ajane.
- O dziewczynie? - powtórzyła. Spojrzałem na nią, nie była uśmiechnięta tylko zdziwiona
- Tak. - odpowiedziałem
- To do ciebie nie podobne. Nigdy nie patrzyłeś na jakąkolwiek dziewczynę w ten sposób odkąd Beatris...
- Pamiętam! - przerwałem jej. - Przepraszam po prostu nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałem ciszej.
- Nie to ja przepraszam nie powinnam ci o tym przypominać, ale wiedz że ja też bardzo lubiłam Beatris i też często o tym myślę i bądź pewien że nikt cię nie obwinia o to co się stało bo wie o tym tylko rodzina. - powiedziała powoli i wstała - A teraz wybacz bo muszę już iść. - Ruszyła do wyjścia
- Zaczekaj proszę. - powiedziałem. Już chciałem złapać ją za rękę i zatrzymać ale się powstrzymałem. Zamiast tego odprowadziłem ją wzrokiem do drzwi i usiadłem z powrotem na kanapie. Jaki ja jestem głupi! - miałem ochotę walić we wszystko co miałem pod ręką - Przecież ona i jej mąż cały czas mnie wspierali, pomagali mi ukrywać ten związek i całą tą chorą sytuację! A jej odpłacam wydzierają na nią ten mój nie wyparzony ryj! Przecież ona też cierpi może nawet bardziej niż ja bo to przez jej jad ona umarła a, Beatris była jej przyjaciółką. Jak ja mogę tak myśleć o Ajane! To moja wina ja jej o wszystkim powiedziałem, ja prosiłem kuzynką aby ją ugryzła! Byłem wściekły i rozżalony. Postanowiłam pójść do osoby z którą najlepiej mi się rozmawia. Szybko się przebrałem w dżinsowe spodnie, niebieską koszulkę na krótki rękaw i czarną bluzę z adidasa. Szybkim krokiem opuściłem posiadłość Ajane i Erika. Biegiem ruszyłem w stronę domu Elif. Tylko jak idiota nie pomyślałem co jej powiem gdy już będę na miejscu.
- Dann? Co ty tu robisz? - zapytała Elif otwierając drzwi
- Yyy... ja... - nie wiedziałem jak się wytłumaczyć, bo co niby jej powiem? Przed laty pozwoliłem zginąć dziewczynie którą kochałem i dzisiaj moja kuzynka nie chcący mi o tym przypomniała a ja zachowałem się jak dupek i ją uraziłem?
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - zapytała wyrywając mnie z zadumy
- Od Michała. Chciałem z tobą porozmawiać. Przejdziemy się gdzieś?
- No pewnie tylko pójdę się ubrać. - powiedziała. Była ubrana w piżamę. Dopiero  teraz się skapnąłem która jest godzina, powoli zaczynało się ściemniać.
- Ok. Poczekam, nie śpiesz się. - powiedziałem z uśmiechem. Po kilku chwilach dziewczyna była już gotowa, miała na sobie czarne spodnie rurki i brązową bluzkę na długi rękaw. Chodziliśmy wokół osiedla blokowego w którym mieszkała Elif. Było mi głupio bo nie mogłem jej powiedzieć prawdy.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać? - zapytała
- O niczym. Chciałem tylko po przebywać w twoim towarzystwie. - powiedziałem szczerze. Na policzkach dziewczyny pojawiły się urocze rumieńce.
- Mogę być szczera? - zapytała
- No pewnie. - odparłem, nie wiedziałem czego się spodziewać.
- To fajnie. Wiesz myślałam o tobie i o tym co się działo wczoraj na balu u Kasandry.
- Można powiedzieć że też się nad tym zastanawiałem i chciałbym cię przeprosić za to moje idiotyczne zachowanie wtedy na balkonie. - powiedziałem szybko zanim pomyślałem co mówię.
- Idiotyczne? - zapytała cicho. Spojrzałem na nią, oczy miała pełne łez, ale nie płakała. Poczółem ogromną chęć przytulenia jej i pocieszenia, ale nie mogłem tego zrobić. Zamiast tego stałem na przeciwko niej i patrzyłem jej w oczy.
- Przecież nie powinienem tego robić. Ledwo się znamy, a ja robię ci jakąś nadzieję na to czego nie może być między nami...
- Dlaczego nie? - zapytała
- Ponieważ nie chcę cię skrzywdzić. - szepnąłem na tyle głośno aby mogła mnie usłyszeć
- Nie skrzywdzisz mnie. Jestem tego pewna. - powiedziała powoli do mnie podchodząc
- Skąd możesz to wiedzieć. Przecież jestem... - już chciałem zdradzić jej tajemnicę jakiej nie może poznać
- Bo wiem - szepnęła kładąc mi dłoń na policzku. Patrzyłem w jej piękne brązowo-fioletowe oczy.
- Ale ja... - już nie mogłem dłużej nad sobą zapanować. Ona była tak blisko mnie, jej zapach tak bardzo mnie kusi, ja chyba ją kocham. Nie wiele myśląc delikatnie ją pocałowałem, po chwili zrobiłem to jeszcze raz aż w końcu delikatny pocałunek zmienił się w coś czego nigdy bym się nie spodziewał. Czułem miłość, gorące uczucie jakie przepełniało mnie całego. Po jakimś czasie odsuneliśmy się od siebie.
- Kocham cię. - powiedziała patrząc mi głęboko w oczy
- Ja ciebie też i to nawet bardzo. Jesteś jedyną dziewczyną którą pokochałem po tamtych wydarzeniach, a to było tak dawno temu. - powiedziałem
- Opowiesz mi? - zapytała ostrożnie. Długo rozważałem wszystkie za i przeciw aż zdecydowałem się opowiedzieć jej całą prawdę.
- Mogę powiedzieć ci wszystko jutro? - zapytałem
- Oczywiście. - odparła
- Dobrze a teraz muszę już iść.
- Tak szybko?
- Tak. - odprowadziłem ją pod same drzwi od jej bloku i przytuliłem na pożegnanie.
- Do jutra. - powiedziałem
- Do jutra. - odparła z uroczym uśmiechem i weszła na korytarz. Powolnym krokiem doszedłem do posiadłości. Całą drogę myślałem o tym jak powiedzieć Ajane i Erikowi co zrobiłem. Będąc już w domu przy rozmowie z nimi postawiłem na szczerość, opowiedziałem im wszystkie moje uczucia do niej i myśli jakie mnie dręczą, o dziwo nie skarcili mnie za głupie zachowanie tylko z wyczuwalną w powietrzu troską o mnie rozważali każde wypowiedziane przeze mnie słowo
- Jesteś pewien swojej decyzji? - zapytał Erik
- Jak niczego innego w życiu. - powiedziałem. Blondyn tylko pokiwał głową ze zrozumieniem
- Czyli jutro ją poznamy? - zapytała Ajane
- Tak, mam nadzieję że nie macie nic przeciwko temu aby tutaj przyszła.
- Oczywiście że nie. Przecież to także twój dom. - powiedział mąż mojej kuzynki. Z wdzięcznością pokiwałem głową.
- O której godzinie możemy spodziewać się gościa? - zapytała białowłosa z wyraźną ekscytacją
- Mam po nią przyjść około południa, tylko później wyjeżdża na wycieczkę do Afryki. Michał i jej przyjaciółka Ajlin też tam będą. - powiedziałem
- Dobrze, ale zamierzasz powiedzieć jej całą prawdę? Również o tym kim jesteśmy? Ufasz jej na tyle aby mogła poznać nasz sekret? - zapytał niebieskooki. Nie wiedziałem co powiedzieć.
- Jeżeli jest przyjaciółką Aylin to można jej ufać. - powiedziała Ajane
- Skąd znacie Aylin? - zapytałem zdziwiony
- Kilka miesięcy temu zostałam zaatakowana przez zgraje Zbuntowanych, wtedy ona szła pobliską drogą wzięła jakiś kij i rzuciła się na jednego z nich. Pomogła mi nie wiedząc na kogo się porywa. Moje rany zagoiły się na jej oczach, wiedziała też jak używam mocy ale obiecała że nikomu o tym nie powie. Opatrując jej draśnięcie opowiedziałem jej historię o wszystkich istotach jakie żyją w ukryciu prze ludźmi. Nie wiedziałam dlaczego jej to mówię ale czułam że mogę jej ufać i że nikomu nie powie o tym czego się wtedy dowiedziała. - opowiedziała
- Ja też tak mam w jej towarzystwie. Powiedziałem jej nawet o Beatris. Czułem wtedy że mógłbym się jej zwierzyć i przy tym mieć pewność że nikomu tego nie powtórzy i do dziś tak się przy niej czuję. - powiedziałem myśląc o koleżance
- Ona jest wyjątkowa, ma w sobie coś czego nie mogę rozgryźć. - zamyślił się Erik - Ale myślisz że Elif też taka jest? - zapytał
- Ufam jej. - powiedziałem pewnie
- A my ufamy tobie. - powiedział patrząc na swą żonę o ona kiwnęła głową.
- Dziękuję wam.  - powiedziałem
- Nie ma za co. - powiedział
- Późno już. Chodźmy spać. - powiedziała kuzynka.
- Dobranoc. - powiedzieliśmy wszyscy razem. Uśmiechnąłem się z z wdzięcznością i poszłem do swojego pokoju. Długo nie czekałem na sen. Obudziłem się około dziewiątej rano. Na stole czekało już śniadanie. Nie mogłem się doczekać przyjścia mojej ukochanej. Przyzwyczaiłem się do tego że miejsce Beatris w większości zajęła Elif ale nie zamierzałem wyrzucać byłej dziewczyny ze swojego serca. O dziesiątej byłem już gotowy. Te dwie godziny dłużyły mi się niemiłosiernie ale wreszcie nadeszło południe. Szybko zjawiłem sie pod jej domem. W domofonie usłyszałem jej głos.
- Już idę. - powiedziała i po chwili stała przede mną ubrana w piękną kremową sukienkę przed kolana i biały sweterek.
- Cześć - powiedziałem całując ją w czoło - Wyglądasz pięknie.
- Dziękuję - uśmiechnęła się w ten uroczy sposób
- Pojedziemy moim samochodem. - powiedziałem wyciągając z kieszeni kluczyki.
- Masz samochód? - zapytała
- Oczywiście. Myślałaś że tylko Michał ma swój samochód?
- Nie, ale tego się nie spodziewałam. - podczas jazdy rozmawialiśmy na błache tematy.
- Tylko wiesz ja mieszkam z kuzynką i jej mężem. - powiedziałem parkując samochód przed dworkiem, który od czterech lat był moim domem.
- Dlaczego? - zapytała
- Później ci powiem.
- Wow, ale chata. - powiedziała obracając się dookoła własnej osi.
- Tak wiem. Robi wrażenie. Zapraszam - powiedziałem pokazując jej drzwi. Dom był urządzony z lekkim przepychem ale nie przesadnym. Panowała jasna kolorystyka i dość drogie ozdoby. Na przeciwko drzwi były schody prowadzące do pokoi.
- Witam. - powiedział Erik wychodząc z olbrzymiej jadalni
- Dzień dobry. - odpowiedziała Elif lekko zmieszana.
- Dzień dobry. - powiedziała Ajane
- Przedstawiam wam Elif - zwróciłem się do kuzynki i jej męża - Elif to jest moja kuzynka Ajane i jej mąż Erik.
- Miło mi was poznać. - powiedziała z uśmiechem
- Nam też jest miło. - Ajane nie musiała udawać uprzejmej. Ona taka była, szanowała wszystkich bez względu na rasę czy pozycję społeczną, Erik natomiast był poważny ale również serdeczny.
- Przejdźmy do mojego pokoju i tam w spokoju porozmawiamy. Następnie zejdziemy do was na herbatę. - powiedziałem.
- Ale masz super pokój. - powiedziała brunetka siadając na kanapie
- Tak wiem, ale jak dla mnie jest za duży. - powiedziałem siadając obok niej.
- E tam. Ja bym się cieszyła. Masz bardzo uprzejmych współdomowników. - powiedziała
- To moja rodzina. - powiedziałem - Rodzice zginęli dawno temu, zostali zamordowani i Ajane postanowiła się mną zaopiekować. - powiedziałem
- To przykre
- Owszem ale nauczyłem się z tym żyć
- To chyba dobrze. - powiedziała niaśmiało
- Bardzo dobrze. - złapałem ją za dłonie.
- Dzięki temu jest ci łatwiej?
- Tak. - powiedziałem przytulając jej ciepłe dłonie do swojej twarzy
- Coś się stało? - zapytała
- Nie, po prostu boję się że po tym co za chwilę usłyszysz weźmiesz mnie za wariata albo za potwora i porzucisz mnie na zawsze. - powiedziałem patrząc jej w oczy
- Powiedz mi to i będzie ci lżej - powiedziała delikatnie całując mnie w usta. Tym niepozornym gestem dodała mi wiele sił. Głośno zaczerpnąłem powietrza i zacząłem mówić:
- Cztery lata temu moją rodzinę zaatakowała banda Zbuntowanych i zamordowała mi rodziców, wtedy nie wiem z kąd pojawili się Erik i Ajane. Uratowali mnie i przygarnęli do siebie.
- Kim są Zbuntowani? - zapytała tym samym mi przerywając
- To wampiry które zostały przemienione i nie zniosły przemiany ale zamiast umrzeć są kontrolowane przez ich pana który daje im swoją krew i dzięki temu utrzymuje ich przy życiu ale oni muszą mu być posłuszni. - wyjaśniłem
- Wampiry? - zapytała
- Tak, wampiry, one naprawdę istnieją.
- Dobrze opowiadaj dalej. - zachęciła mnie z uśmiechem. Zacząłem czuć że mi uwierzy.
- Prawie trzy lata temu poznałem Beatris, moją pierwszą dziewczynę. Wyjawiłem jej to samo co tobie, ale ona zapragnęła być wampirem więc poprosiłem Ajane aby ją zmieniła. Niestety jej organizm nie wytrzymał przemiany i umarła. Do dziś obwiniam się o jej śmierć. Mogłem ją powstrzymać lub chociaż zachować to w tajemnicy. - mówiłem a z oczu leciały mi łzy. Elif patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem
- Tak Elif, Ajane, Erik i ja jesteśmy wampirami, istotami które raz na jakiś czas muszą pić ludzką krew aby żyć. Tylko ja nie mogę przemieniać ludzi w wampiry bo nie należę do tych z najczystrzych rodów. - powiedziałem nie patrząc na nią tylko w podłogę.
- To nie twoja wina. - powiedziała - To był jaj wybór - podniosła mi głowę abym na nią spojrzał - Więc proszę nie zadręczaj się już tym tak bardzo. Dobrze?
- Ale...
- Żadnych ale. Dobrze? - ponowiła pytanie
- Postaram się. - powiedziałem. Byłem jej wdzięczny
- Nie boisz się mnie? - zapytałem
- Nie, nie boję się ciebie tylko przyznam że trochę mnie zaskoczyłeś a nawet więcej niż trochę ale nie mam zamiaru cię zostawiać ani nic innego. - powiedziała a ja nie myśląc pocałowałem ją.
- Dziękuję. - powiedziałem w przerwie między pocałunkami. Rozmowa z moją rodziną potoczyła się miłej atmosferze. Małżeństwo wytłumaczyło Elif kilka niejasności w sprawie hierarchii wśród wampirów i innych tego typu rzeczy.
- Mam ostatnie pytanie do ciebie tego wieczoru. - powiedziałem stojąc już pod drzwiami jej bloku.
- Tak? - zapytała
- Będziesz moją dziewczyną? - zapytałem a w odpowiedzi brunetka słodko się uśmiechneła i powiedziała że tak. Przytuliłem ją i poszłem do domu gdy tylko znikneła za drzwiami klatki schodowej.

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział IV

Spacerowaliśmy po ogrodzie w ciszy. Było to trochę  niezręczne więc postanowiłam się odezwać :
- Masz najpiękniejsze kwiaty jakie w życiu widziałam, a widziałam sporo.
- Znasz się na tym ? - zapytała wyraźnie zaciekawiony. Chwilę się wahałam z odpowiedzią, ale w końcu powiedziałam :
- Moja mama uwielbiała wszelkiego rodzaju rośliny. Znała każdą odmianę drzew, krzewów, kwiatów a nawet tworzyła własne. Od dziecka uczyła mnie jak dbać o  wszystko co zielone. Nasz ogród był najpiękniejszy w okolicy. Często śmiałam się, że odzwierciedla duszę i uczucia mamy. Kiedy ona płakała, rośliny też pogrążały się w smutku. Po jej śmierci to ja zajęłam się ogrodem, czułam w nim jej obecność co sprawiał, że się do końca nie załamałam.
- Mam nadzieję, że kiedyś pokażesz mi swój ogród. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech
- Jeżeli kiedykolwiek wrócę do domu ...
- Na pewno, jak nauczysz się chować skrzydła, latać to będziesz mogła bez problemu wrócić. Pokażę ci również jak walczyć.
- Rzecz w tym, że ja nie wiem, czy chcę tam znów przebywać. - odpowiedziałam ze smutkiem
- Na razie nie masz się czym przejmować, możesz u mnie zostać ile chcesz. A kiedy będziesz gotowa, podejmiesz odpowiednią decyzję. Choć osobiście bardzo bym się cieszył gdybyś została tu na dłużej. - pokiwałam głową delikatnie się uśmiechając
                                                                  ***
Nie spałem całą noc rozmyślając o brązowowłosej dziewczynie. Myślałem skąd zdobyć informacje na jej temat. W pewnym momencie olśniło mnie. Chwyciłem za telefon i wykręciłem numer do dawnego znajomego. Jeden, drugi, trzeci sygnał, już myślałem że nie odbierze, ale w słuchawce rozbrzmiał lekko zachrypnięty głos chłopaka. Zapewne jeszcze spał ...
- Halo ? - zapytał ziewając
- Siemasz Jack, co u ciebie ?
- W tej chwili ? Źle ! Obudziłeś mnie ! Wiesz, która jest godzina do cholery ?! - krzyczał, a ja cicho się zaśmiałem
- Sory stary, ale mam do ciebie sprawę niecierpiącą zwłoki. - powiedziałem poważnie
- I ja niby mam ci pomóc ?
- Pamiętasz, co powiedziałeś pół roku temu, kiedy uratowałem twój tyłek przed bandą wampirów, z którą zadarłeś ? - zapytałem
- Tak, że jestem twoim dłużnikiem. - odparł posępnym głosem
- A więc teraz możesz mi się odwdzięczyć
- Co mam zrobić ? - uśmiech momentalnie pojawił się na mojej twarzy, wiedziałem że nie odmówi
- Potrzebuję i formacji na temat pewnej osoby.
- Kto ? - zadał krótkie pytanie
- Dziewczyna, brązowe, długie, proste włosy, zielone oczy, szczupła, ok. 165 cm wzrostu. Wyglądała na jakieś 17 lat. - zdałem raport z jej wyglądu
- Jak ma na imię ?
- No i tu zaczynają się schody. Rzecz w tym, że nie mam pojęcia. Spotkałem ją w parku. Podejrzewam, że urwała się z lekcji, musi chodzić do szkoły gdzieś niedaleko.
- Dziewczyn o takim wyglądzie jest mnóstwo. Bez imienia i nazwiska może być ciężko.
- O ile wiem, to jesteś najlepszy w zdobywaniu informacji.
- Owszem jestem. - powiedział dumnie, a ja przewróciłem tylko oczami. - Zobaczę co da się zrobić. Kiedy coś znajdę zadzwonię. Aty nigdy więcej nie bódź mnie o tej porze ! - dodał i rozłączył się zanim jeszcze cokolwiek powiedziałem. Pokręciłem lekko głową znów śmiejąc się z Jack'a. Nie miałem ochoty dłużej siedzieć w pokoju więc zszedłem po schodach na dół. W salonie na kanapie siedział Brayan. Grał na xboxie. Zająłem miejsce obok niego chwytając drugiego pada.
- Tak wcześnie na nogach Will ? Coś się stało ? - zapytał z nutką ironii w głosie. Znów się ze mnie nabija.
- Nie spałem całą noc. - odparłem beznamiętnym tonem
- Czyżby, przez nieznajomą z parku ? - cwaniacki uśmiech nie opuszczał jego twarzy
- Być może. - odparłem nie patrząc na blondyna tylko w ekran telewizora, gdzie nadal była włączona gra
- Czy ty się przypadkiem nie zakochałeś się ? - cholera, czy ten chłopak zawsze musi mnie tak świetnie rozgryźć ? Ale nie zamierzałem się tak łatwo przyznawać. Wszyscy mają mnie za zimnego drania o kamiennym sercu i niech tak zostanie.
- Co ty pieprzysz Brayan ? Ja się nie zakochuję. Owszem miewam dziewczyny, ale przeważnie na jedną noc. - odpowiedziałem stanowczo
- Nie znamy się od dziś William, mnie nie oszukasz. Widziałem wczoraj twój wyraz twarzy i iskierki  w oczach kiedy mi o niej opowiadałeś. Nigdy tak nie wyglądałeś wspominając o innych dziewczynach.
- Ja nie potrafię kochać, w końcu jestem potworem. - oschły ton nie opuszczał mojego głosu
- Dobrze wiesz, że to nie prawda. Kreujesz się na bezuczuciową osobę, której nic i nikt nie obchodzi, ale to tylko maska . Chcesz , aby inni cię takim postrzegali i bali się ciebie. Myślisz, że nie zorientowałem się iż tak naprawdę nie zabijasz ludzi ? Śledziłem cię wielokrotnie i widziałem jak po napiciu się krwi zostawiasz ich przy życiu. Ktoś inny zabija zwalając winę na ciebie, a ty nic z tym nie robisz. Chcesz być postrzegany jako bezlitosna bestia, bo dzięki temu wiesz, że nikt się do ciebie nie zbliży z obawy o własne życie. Przez taki wizerunek nie nawiązujesz przyjaźni z innymi, a co się
z tym wiąże nikt cię nie zdradzi, nie opuści. Robisz to wszystko bo boisz się ponownego odrzucenia. Nie chcesz aby powtórzyła się historia z przed pięciuset lat, kiedy to Bóg odwrócił się od ciebie i wygnał z Nieba.
-   Jesteś jakąś pieprzoną wróżką czy co ?
Nikt do tej pory nie rozszyfrował tak dobrze mojej duszy jak ty.
- Nie, jestem przyjacielem, który traktuje cię jak rodzonego brata i nie patrzy na ciebie oczami, a sercem.
- Wiesz Brayan z tymi swoimi przemowami był byś doskonałym prezydentem, ludzie poszli by za tobą w ogień, a ja z nimi. Nigdy wcześniej tego nie mówiłem, ale ja również traktuję cię jak brata. Jako jedyny cały czas trwasz przy mnie nawet kiedy ja tego nie chcę.
- I będę trwał zawsze. - powiedział z uśmiechem. - Dobra, dość już tych rozczulających gadek, lepiej mów jak to jest z tą dziewczyną. - dodał po chwili
- Podoba mi się, czuję że jest inna nie taka jak te wszystkie puste laski. Ma w sobie coś co powoduje, że moje serce szybciej bije jak tylko o niej pomyślę. Skontaktowałem się z Jack'em. Powiedział, że postara się znaleźć o niej jakieś informacje.
- To ten chłopak, którego uratowałeś przed banda Rogera ?
- Tak. A co ?
- Nic, myślę że dobrze mieć takiego sprzymierzeńca. Jack wie dużo o wszystkich, nigdy nie wiadomo kiedy taka wiedza może nam się przydać.
- Masz rację. A wracając do tego, że ktoś wrabia mnie w zabójstwa, pogadam o tym z Jack'em, ale najpierw odnajdę dziewczynę. - powiedziałem zdeterminowany
                                                                 ***
Spacerowaliśmy z Krisem po ogrodzie rozmawiając na różne tematy, aż nie zaczęło się ściemniać. Postanowiliśmy wrócić do domu i zjeść kolację, która miała wyeliminować głód jaki nas dopadł po całym dniu chodzenia. Po posiłku oznajmiłam chłopakowi, że idę spać. Uśmiechnął się i mówiąc ciche dobranoc zniknął zapewne w swojej sypialni. Po wejściu do pokoju i zapaleniu światła dostrzegłam na łóżku torbę taką samą jak te, w których znajdowały się ubrania zakupione dla mnie przez Krisa. Podeszłam bliżej i zajrzałam do niej. W środku znajdowała się jedwabna, turkusowa koszula nocna. Wyjęłam ją dokładnie się przyglądając. Miała cienkie ramiączka. Natychmiast zrzuciłam z siebie ubrania i włożyłam koszulę. Sięgała do połowy ud i była bardzo przyjemna w dotyku. Jeszcze chwilę przyglądałam się swojemu odbiciu w lustrze, ale zmęczenie coraz bardziej mnie dopadało więc weszłam do łóżka. Jeszcze jakiś czas rozmyślałam nad wydarzeniami ostatnich dwóch dni, aż w końcu odpłynęłam do krainy snu.
----------------------------------------------------
NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JEŚLI ZOBACZĘ, ŻE SĄ POZOSTAWIONE KOMENTARZE.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. :)