Witajcie.
Postanowiłam zawiesić bloga na jakiś czas.
Powodem jest brak zainteresowania ze strony czytelników, poza tym nie mam za dużo czasu na pisanie kolejnych rozdziałów mimo iż pomysłów mi nie brakuje.
Możliwe że powrócę do opowiadania i będę publikować nowe rozdziały.
Aylin
sobota, 27 grudnia 2014
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Rozdział 6
Od dwóch godzin pakowałam się na tą wycieczkę, spojrzałam na zegar musiałam się wcześniej położyć bo wyjazd z pod ratusza był o 4 nad ranem. Szczerze mówiąc cały czas miałam co do tego obawy ale nie miałam zamiaru aby to zepsuło mi zabawę. Wziełam jeszcze szybki pryśnic i poszłam spać. Budzik obudził mnie godzinę przed wyjazdem. Ubrałam się w ciemne spodnie rurki, białą tunikę ze srebrną różą i granatowe buty na średnim koturnie. W kuchni była już moja mama.
- Cześć kochanie. Wyspałaś się? - zapytała mama
- Cześć mamusiu, tak wyspałam się. - powiedziałam
- To dobrze. Zjedz śniadanie. Niedługo Elif powinna przyjechać.
- Tak wiem. - westchnełam
- Nie martw się. Damy sobie radę. - powiedziała z uśmiechem.
- Tak wiem. - powtórzyłam. Nie mineło dużo czasu i Elif wraz z rodzicami siedziała u nas w salonie. Po kilku minutach zaczeliśmy znosić walizki do samochodu. Auto ojca Elif było duże, miało spory bagażnik i było pięcioosobowe. O 3,40 byliśmy już pod ratuszem. Stał tam autokar który miał nas zawieść na lotnisko. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu była tam też Amber.
- Amber? Co ty tu robisz? - zapytałam
- Jadę z wami. - powiedziała blondynka
- Ale jak to? - zdziwiła się Elif.
- Tak to że jedna z moich koleżanek też wzieła udział w tej loterii i wygrała a jej siostra z którą miała jechać zachorowała i ona postanowiła zabrać ze sobą mnie. - wyjaśniła złotooka.
- Teraz wszystko jasne. - powiedziałam - Cieszymy się.
- Ja też się cieszę. - powiedziały chórem Elif i Amber.
- Chodźcie schować bagaże. - powiedziała moja mama. Po kilku minutach zjawiły się trzy kobiety i trzech mężczyzn, którzy byli naszymi opiekunami.
- Witamy wszystkich serdecznie. - powiedziała jedna z nich - Jesteśmy szczęśliwi że tylu młodych ludzi weźnie udział w wycieczce do Afryki na obóz dla młodzieży. Będziecie mieli zapewnione wyżywienie, nocleg w przytulnych domkach i wiele atrakcji. Mam nadzieję że wszyscy będziecie zadowoleni.
- Zapraszam młodzież do autokaru. Za chwilę odjerzdżamy. - powiedział jeden z opiekunów. Porzegnałam się z rodzicami i między ludźmi spostrzegłam Danna i Michała.
- Patrz! Dann i Michał tam są. - powiedziałam do Elif. Na jej twarzy pojawił się rumieniec. - Czy ja o czymś nie wiem? - zapytałam szturchając ją w ramię.
- Powiem ci w autokarze. - odpowiedziała i ciągnąc mnie za sobą ruszyła w ich stronę.
- Cześć - powiedziali widząc nas
- Hej. - odparłam przytulając się do nich. Ku mojemu zdziwieniu Dann pocałował Elif.
- Czyli na prawdę o czymś nie wiem. - powiedziałam na co moi przyjaciele się zaśmiali.
- Dann mi opowiedział co się działo. - pochwalił się Michał
- Ja zaraz się dowiem w autokarze. - chciałam mu dogryźć ale on się tylko uśmiechnoł.
- A tak w ogóle co wy tu robicie co? - zapytała Elif
- Nie cieszysz się na mój widok? - zapytał Dann
- Cieszę ale na pewno wam nie uwierzę że przyszliście tylko po o aby się z nami pożegnać. - powiedziała Elif
- Ja przyjechałem z Michałem. - powiedział szatyn
- A on tu po co? - zapytałam
- Dla twojej informacji ja też jadę. - powiedział obejmując mnie w pasie po czym przyciągnął mnie do siebie.
- Nie wspominałeś o tym wcześniej. - zauważyłam.
- Chciałem ci zrobić niespodziankę. - odparł brunet
- I zrobiłeś. - przytuliłam się do niego.
- Ekhem... - usłyszałam po czym się odwróciłam. Za nami stali nasi rodzice. Moja twarz oblała się intensywnym rumieńcem, szybko odsunełam się od Michała. Z resztą oni nie wyglądali lepiej.
- Czas na was. - powiedział ojciec Elif
- Już idziemy. - powiedzieliśmy. Wsiadając do autokaru jeszcze raz się pożegnałam z mamą i przytuliłam się do Danna a on i Elif pocałowali się po czym brunetka usiadła obok mnie w autokarze.
- Opowiadaj. - powiedziałam.
- W samolocie. - odparła zakładając słuchawki na uszy. Za nami siedzieli Michał i jego kolega Jack. Podróż trwała około dwóch godzin. Na miejscu szybko przesiedliśmy się do samolotu, siedziałam przy oknie.
- No to teraz gadaj. - powiedziałam gdy samolot już wystartował/
- Ok. - westchneła i zaczeła opowiadać mi wszystko począwszy od balu do wizyty w jego domu.
- Powiedział ci o Beatris prawda? - zapytałam.
- Tak... ale... skąd ty to wiesz? - zapytała ciemnooka z zdziwieniem malującym się na jej twarzy
- Kiedyś też z nim rozmawiałam i zwierzył mi się z tego co go dręczyło, myślę że dzięki temu lepiej to znosił.
- Ale dlaczego ci to powiedział?
- Nie wiem. Powiem ci że ja bardzo dużo wiem na temat wielu osób i one mogą mi zaufać, wierzę że tobie też bo inaczej nigdy nie poznałabyś tajemnicy ich rodziny.
- Czyli wiesz że oni są...
- Tak wiem. - przerwałam jej
- Skąd? - zapytała
- Od Ajane. - odparłam
- Jak to się stało że ci powiedziała?
- Jakiś czas temu szłam na spacer i spotkałam piękną dziewczynę którą atakowała grupa mężczyzn. Postanowiłam jej pomóc, podniosłam z ziemi kij i rzuciłam się na jednego z nich. Zostałam lekko draśnięta w prawe ramie, ale dziewczyna była mocniej poraniona. Później stało się coś zaskakująco dziwnego ale i wspaniałego, ona zaczeła używać swojej mocy, nie mogę ci powiedzieć jakiej ale pokonała ich wszystkich a jej rany zaczeły się regenerować na moich oczach. Usiadłyśmy na trawie i opatrując mi ramię opowiedziała mi to co mogła mi powiedzieć, mówiła głownie o sobie, trochę wspomniała o ich świecie i zasadach jakie nim rządzą. Po jakimś czasie zaprosiła mnie do siebie i wtedy poznałam jej męża. Wtedy długo rozmawialiśmy, ale głownie o błahych sprawach. Upłyneło kilka miesięcy i poznałam Danna. Zaczełam z nim rozmawiać, zaprzyjaźniliśmy się i po kilku wizytach w jego domu opowiedział mi o Beatris. Następnie dowiedziałam się że ma przyjaciela wśród ludzi i tak poznałam Michała. - krótko opowiedziałam
- A znasz więcej... takich jak oni? - zapytała Elif
- Tak, ale nie są tak przyjaźnie nastawieni do takich jak my czy Michał. - odparłam
- Mogę ich poznać? - zapytała nie pewnie
- Myślę że przyjdzie na to czas, ale proszę nie chodź nigdzie bez obecności Danna, Erika, Ajane czy mojej, bo to może być niebezpieczne. - poprosiłam ja
- Oczywiście. - powiedziała z uśmiechem
***
Ciekawe ile jeszcze wiesz? - zastanawiałam się patrząc na przyjaciółkę wpatrzoną w widoki za oknem - I kiedy ja się tego dowiem. I pomyśleć że gdyby nie mój związek z Dannem to nigdy bym się niczego nie dowiedziała. Ona na prawdę potrafi dochować tajemnicy, nawed nie było po niej widać że wie o czymś co dla ludzi jest bajką. Chciałavym mieć jej wiedzę na te tematy, chociaż jeżeli wampiry są niebezpieczne to ona chciała mnie chronić?
- Czy nie mówiąc mi tego wszystkiego tak jakby mnie chroniłaś? - zapytałam
- To niendo końca tak. Z jednej strony chroniłam osobę co mi o tym powiedziała a z drugiej nie narażałam nikogo innego na niebezpieczeństwo z powodu wiedzy na dany temat. - powiedziała odwracając się do mnie
- Czyli cały czas byłaś zagrożona. - powiedziałam - I nadal jesteś. - dodałam
- Terez przeze mnie i ty jesteś.
- Serio? A co nam grozi? - ciekawość wzieła górę. Aylin westchneła i zaczeła wpatrywać się w oparcie fotela przed nami. Przez chwilę panowała cisza.
- Trudno dokładnie powiedzieć. Istnieje możliwość że wampir wyższej klasy może zajrzeć nam w umysł i dowiedzieć się czegoś co może wykorzystać przeciw komuś innemu - powiedziała
- I to by było takie straszne?
- A jakbyś się czuła gdyby komuś się coś stało z twojej winy i gdyby ktoś dowiedział się o tobie czegoś co mógłby przeciw tobie wykorzystać?
- A co by mógł przeciw mnie wykorzystać. Przecież nic złego nie zrobiłam. Ty chyba też nie, prawda? - zapytałam
- Tak... - powiedziała bez przekonania
- Ej co jest? - zmartwiłam się
- Nic - odparła szatynka
- Tylko mi nie mów że zrobiłaś coś strasznego. - teraz to już na prawdę się o nią bałam
- Nie martw się nie zrobiłam.
- Czemu kłamiesz? - zapytałam
- Nie kłamię.
- To powiedz mi co takiego mogą przeciw tobie wykorzystać. - byłam uparta jak osioł
- Nie ważne. - powiedziała szybko i odwruciła się do okna.
- Aylin? - zapytałam ale nie odpowiadała. Powiedziałam jej imię jeszcze kilka razy ale to nic nie dało.
- Aylin do cholery! - krzyknełam. Kilka osób się na mnie spojrzało.
- Co? - zapytała zielonooka
- Czego nie chcesz mi powiedzieć? - zapytałam
- Nic istotnego.
- Gdyby to nie było istotne to byś się tak nie broniła przed odpowiedzią. - zauważyłam
- Nie chce o tym rozmawiać ok.
- Dobra, dobra dam ci spokój. - powiedziałam opierając się o oparcie fotela. Włożyłam słuchawki do uszu i przez kilka godzin zastanawiałam się nad tym co jest tak ważne że nawed ja nie mogę tego wiedzieć. Co jakiś czas rozmawiałyśmy ale nie wchodziłyśmy na wcześniejszy temat. Gdy w końcu lot samolotem zblirzał się ku końcowi- dowiedziałam się o tym gdy pilot kazał nam ustawić krzesła do pozycji wyjściowej czy jakoś tak i zakomunikował że zbliżamy się do londowania - ucieszyłam się gdyż szczerze mówiąc byłam lekko obrażona na Aylin. Gdy samolot wylądował i otworzyły się drzwi uderzyła w nas fala gorąca. Powoli, jeden za drugim schodziliśmy po schodach. Na dole stał dziwny facet ubrany na czarno. Pomyślałam że mu odbiło, taki żar a on na czarno, poza tym słońce leci do czarnego.
- Czubek. - powiedziała Aylin patrząc na tego mężczyzne. Mimo wolnie się uśmiechnełam
- Czyżbyś potrafiła czytać w myślach i tego też nie chciaaś mi powiedzieć dla mojego dobra? - zapytałam z sarkazmem
- Nie... a co? - zdziwiła się
- Nic bo myślałam o tym samym, a teraz myślę że mi nie ufasz. - starałam się jej dogryść ale pewnie nieświadomie to ona dogryzła mi
- Gdybym ci nie ufała to nie powiedziałabym ci niczego na temat Danna, jego rodziny i towarzystwa w którym się obraca ponad to raczej zapobiegłabym waszemu związkowi lub chociaż bym go opuźniła a ty dalej byś żyła w niewiedzy lub wiedziałabyś o tym co ci powiedział Dann ale niw wiedziałabyś że ja cokolwiek wiem bo dalej udawałabym idiotkę. Tak by było gdybym ci nie ufała. A to że nie chc3 ci czegoś powiedzieć dla twojego i mojego dobra i ty nie możesz się z tym pogodzić to już twój problem nie mój. - powiedziała wyprzedzając mnie gdy już zeszłyśmy po schodach. Szybkim krokiem weszła do autobusu który stał już na lotnisku gdy wylądowaliśmy. Dopiero gdy znikneła mi z oczu dotarł do mnie sens jej słów i poczułam się jakbym dostała w twarz i dopiero teraz włączyła swoje myślenie
- Cześć kochanie. Wyspałaś się? - zapytała mama
- Cześć mamusiu, tak wyspałam się. - powiedziałam
- To dobrze. Zjedz śniadanie. Niedługo Elif powinna przyjechać.
- Tak wiem. - westchnełam
- Nie martw się. Damy sobie radę. - powiedziała z uśmiechem.
- Tak wiem. - powtórzyłam. Nie mineło dużo czasu i Elif wraz z rodzicami siedziała u nas w salonie. Po kilku minutach zaczeliśmy znosić walizki do samochodu. Auto ojca Elif było duże, miało spory bagażnik i było pięcioosobowe. O 3,40 byliśmy już pod ratuszem. Stał tam autokar który miał nas zawieść na lotnisko. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu była tam też Amber.
- Amber? Co ty tu robisz? - zapytałam
- Jadę z wami. - powiedziała blondynka
- Ale jak to? - zdziwiła się Elif.
- Tak to że jedna z moich koleżanek też wzieła udział w tej loterii i wygrała a jej siostra z którą miała jechać zachorowała i ona postanowiła zabrać ze sobą mnie. - wyjaśniła złotooka.
- Teraz wszystko jasne. - powiedziałam - Cieszymy się.
- Ja też się cieszę. - powiedziały chórem Elif i Amber.
- Chodźcie schować bagaże. - powiedziała moja mama. Po kilku minutach zjawiły się trzy kobiety i trzech mężczyzn, którzy byli naszymi opiekunami.
- Witamy wszystkich serdecznie. - powiedziała jedna z nich - Jesteśmy szczęśliwi że tylu młodych ludzi weźnie udział w wycieczce do Afryki na obóz dla młodzieży. Będziecie mieli zapewnione wyżywienie, nocleg w przytulnych domkach i wiele atrakcji. Mam nadzieję że wszyscy będziecie zadowoleni.
- Zapraszam młodzież do autokaru. Za chwilę odjerzdżamy. - powiedział jeden z opiekunów. Porzegnałam się z rodzicami i między ludźmi spostrzegłam Danna i Michała.
- Patrz! Dann i Michał tam są. - powiedziałam do Elif. Na jej twarzy pojawił się rumieniec. - Czy ja o czymś nie wiem? - zapytałam szturchając ją w ramię.
- Powiem ci w autokarze. - odpowiedziała i ciągnąc mnie za sobą ruszyła w ich stronę.
- Cześć - powiedziali widząc nas
- Hej. - odparłam przytulając się do nich. Ku mojemu zdziwieniu Dann pocałował Elif.
- Czyli na prawdę o czymś nie wiem. - powiedziałam na co moi przyjaciele się zaśmiali.
- Dann mi opowiedział co się działo. - pochwalił się Michał
- Ja zaraz się dowiem w autokarze. - chciałam mu dogryźć ale on się tylko uśmiechnoł.
- A tak w ogóle co wy tu robicie co? - zapytała Elif
- Nie cieszysz się na mój widok? - zapytał Dann
- Cieszę ale na pewno wam nie uwierzę że przyszliście tylko po o aby się z nami pożegnać. - powiedziała Elif
- Ja przyjechałem z Michałem. - powiedział szatyn
- A on tu po co? - zapytałam
- Dla twojej informacji ja też jadę. - powiedział obejmując mnie w pasie po czym przyciągnął mnie do siebie.
- Nie wspominałeś o tym wcześniej. - zauważyłam.
- Chciałem ci zrobić niespodziankę. - odparł brunet
- I zrobiłeś. - przytuliłam się do niego.
- Ekhem... - usłyszałam po czym się odwróciłam. Za nami stali nasi rodzice. Moja twarz oblała się intensywnym rumieńcem, szybko odsunełam się od Michała. Z resztą oni nie wyglądali lepiej.
- Czas na was. - powiedział ojciec Elif
- Już idziemy. - powiedzieliśmy. Wsiadając do autokaru jeszcze raz się pożegnałam z mamą i przytuliłam się do Danna a on i Elif pocałowali się po czym brunetka usiadła obok mnie w autokarze.
- Opowiadaj. - powiedziałam.
- W samolocie. - odparła zakładając słuchawki na uszy. Za nami siedzieli Michał i jego kolega Jack. Podróż trwała około dwóch godzin. Na miejscu szybko przesiedliśmy się do samolotu, siedziałam przy oknie.
- No to teraz gadaj. - powiedziałam gdy samolot już wystartował/
- Ok. - westchneła i zaczeła opowiadać mi wszystko począwszy od balu do wizyty w jego domu.
- Powiedział ci o Beatris prawda? - zapytałam.
- Tak... ale... skąd ty to wiesz? - zapytała ciemnooka z zdziwieniem malującym się na jej twarzy
- Kiedyś też z nim rozmawiałam i zwierzył mi się z tego co go dręczyło, myślę że dzięki temu lepiej to znosił.
- Ale dlaczego ci to powiedział?
- Nie wiem. Powiem ci że ja bardzo dużo wiem na temat wielu osób i one mogą mi zaufać, wierzę że tobie też bo inaczej nigdy nie poznałabyś tajemnicy ich rodziny.
- Czyli wiesz że oni są...
- Tak wiem. - przerwałam jej
- Skąd? - zapytała
- Od Ajane. - odparłam
- Jak to się stało że ci powiedziała?
- Jakiś czas temu szłam na spacer i spotkałam piękną dziewczynę którą atakowała grupa mężczyzn. Postanowiłam jej pomóc, podniosłam z ziemi kij i rzuciłam się na jednego z nich. Zostałam lekko draśnięta w prawe ramie, ale dziewczyna była mocniej poraniona. Później stało się coś zaskakująco dziwnego ale i wspaniałego, ona zaczeła używać swojej mocy, nie mogę ci powiedzieć jakiej ale pokonała ich wszystkich a jej rany zaczeły się regenerować na moich oczach. Usiadłyśmy na trawie i opatrując mi ramię opowiedziała mi to co mogła mi powiedzieć, mówiła głownie o sobie, trochę wspomniała o ich świecie i zasadach jakie nim rządzą. Po jakimś czasie zaprosiła mnie do siebie i wtedy poznałam jej męża. Wtedy długo rozmawialiśmy, ale głownie o błahych sprawach. Upłyneło kilka miesięcy i poznałam Danna. Zaczełam z nim rozmawiać, zaprzyjaźniliśmy się i po kilku wizytach w jego domu opowiedział mi o Beatris. Następnie dowiedziałam się że ma przyjaciela wśród ludzi i tak poznałam Michała. - krótko opowiedziałam
- A znasz więcej... takich jak oni? - zapytała Elif
- Tak, ale nie są tak przyjaźnie nastawieni do takich jak my czy Michał. - odparłam
- Mogę ich poznać? - zapytała nie pewnie
- Myślę że przyjdzie na to czas, ale proszę nie chodź nigdzie bez obecności Danna, Erika, Ajane czy mojej, bo to może być niebezpieczne. - poprosiłam ja
- Oczywiście. - powiedziała z uśmiechem
***
Ciekawe ile jeszcze wiesz? - zastanawiałam się patrząc na przyjaciółkę wpatrzoną w widoki za oknem - I kiedy ja się tego dowiem. I pomyśleć że gdyby nie mój związek z Dannem to nigdy bym się niczego nie dowiedziała. Ona na prawdę potrafi dochować tajemnicy, nawed nie było po niej widać że wie o czymś co dla ludzi jest bajką. Chciałavym mieć jej wiedzę na te tematy, chociaż jeżeli wampiry są niebezpieczne to ona chciała mnie chronić?
- Czy nie mówiąc mi tego wszystkiego tak jakby mnie chroniłaś? - zapytałam
- To niendo końca tak. Z jednej strony chroniłam osobę co mi o tym powiedziała a z drugiej nie narażałam nikogo innego na niebezpieczeństwo z powodu wiedzy na dany temat. - powiedziała odwracając się do mnie
- Czyli cały czas byłaś zagrożona. - powiedziałam - I nadal jesteś. - dodałam
- Terez przeze mnie i ty jesteś.
- Serio? A co nam grozi? - ciekawość wzieła górę. Aylin westchneła i zaczeła wpatrywać się w oparcie fotela przed nami. Przez chwilę panowała cisza.
- Trudno dokładnie powiedzieć. Istnieje możliwość że wampir wyższej klasy może zajrzeć nam w umysł i dowiedzieć się czegoś co może wykorzystać przeciw komuś innemu - powiedziała
- I to by było takie straszne?
- A jakbyś się czuła gdyby komuś się coś stało z twojej winy i gdyby ktoś dowiedział się o tobie czegoś co mógłby przeciw tobie wykorzystać?
- A co by mógł przeciw mnie wykorzystać. Przecież nic złego nie zrobiłam. Ty chyba też nie, prawda? - zapytałam
- Tak... - powiedziała bez przekonania
- Ej co jest? - zmartwiłam się
- Nic - odparła szatynka
- Tylko mi nie mów że zrobiłaś coś strasznego. - teraz to już na prawdę się o nią bałam
- Nie martw się nie zrobiłam.
- Czemu kłamiesz? - zapytałam
- Nie kłamię.
- To powiedz mi co takiego mogą przeciw tobie wykorzystać. - byłam uparta jak osioł
- Nie ważne. - powiedziała szybko i odwruciła się do okna.
- Aylin? - zapytałam ale nie odpowiadała. Powiedziałam jej imię jeszcze kilka razy ale to nic nie dało.
- Aylin do cholery! - krzyknełam. Kilka osób się na mnie spojrzało.
- Co? - zapytała zielonooka
- Czego nie chcesz mi powiedzieć? - zapytałam
- Nic istotnego.
- Gdyby to nie było istotne to byś się tak nie broniła przed odpowiedzią. - zauważyłam
- Nie chce o tym rozmawiać ok.
- Dobra, dobra dam ci spokój. - powiedziałam opierając się o oparcie fotela. Włożyłam słuchawki do uszu i przez kilka godzin zastanawiałam się nad tym co jest tak ważne że nawed ja nie mogę tego wiedzieć. Co jakiś czas rozmawiałyśmy ale nie wchodziłyśmy na wcześniejszy temat. Gdy w końcu lot samolotem zblirzał się ku końcowi- dowiedziałam się o tym gdy pilot kazał nam ustawić krzesła do pozycji wyjściowej czy jakoś tak i zakomunikował że zbliżamy się do londowania - ucieszyłam się gdyż szczerze mówiąc byłam lekko obrażona na Aylin. Gdy samolot wylądował i otworzyły się drzwi uderzyła w nas fala gorąca. Powoli, jeden za drugim schodziliśmy po schodach. Na dole stał dziwny facet ubrany na czarno. Pomyślałam że mu odbiło, taki żar a on na czarno, poza tym słońce leci do czarnego.
- Czubek. - powiedziała Aylin patrząc na tego mężczyzne. Mimo wolnie się uśmiechnełam
- Czyżbyś potrafiła czytać w myślach i tego też nie chciaaś mi powiedzieć dla mojego dobra? - zapytałam z sarkazmem
- Nie... a co? - zdziwiła się
- Nic bo myślałam o tym samym, a teraz myślę że mi nie ufasz. - starałam się jej dogryść ale pewnie nieświadomie to ona dogryzła mi
- Gdybym ci nie ufała to nie powiedziałabym ci niczego na temat Danna, jego rodziny i towarzystwa w którym się obraca ponad to raczej zapobiegłabym waszemu związkowi lub chociaż bym go opuźniła a ty dalej byś żyła w niewiedzy lub wiedziałabyś o tym co ci powiedział Dann ale niw wiedziałabyś że ja cokolwiek wiem bo dalej udawałabym idiotkę. Tak by było gdybym ci nie ufała. A to że nie chc3 ci czegoś powiedzieć dla twojego i mojego dobra i ty nie możesz się z tym pogodzić to już twój problem nie mój. - powiedziała wyprzedzając mnie gdy już zeszłyśmy po schodach. Szybkim krokiem weszła do autobusu który stał już na lotnisku gdy wylądowaliśmy. Dopiero gdy znikneła mi z oczu dotarł do mnie sens jej słów i poczułam się jakbym dostała w twarz i dopiero teraz włączyła swoje myślenie
Subskrybuj:
Posty (Atom)