wtorek, 27 października 2015

Witam wszystkich czytelników bloga. Przepraszam za brak rozdziału, ale nie mam czasu aby go napisać. Nie martwcie się, pomysłów mi nie brakuje. postaram się dodać go do końca miesiąca, lecz niczego nie obiecuję :)

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 12

Po wejściu na imprezę czułam się jak w swoim żywiole. Uwielbiałam gdy wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Przeczesałam swoje blond włosy dłonią, kontem oka dostrzegam wściekłe spojrzenie Michała skierowane na Aylin. Zaciekawił mnie ten fakt, dlatego postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi. Pod znakiem zapytania pozostawała też dzisiejsza sprzeczka między wspomnianą szatynką a Elif. Czułam że dzieje się coś dziwnego i bardzo chciałam wiedz co.
- To co?  Siadamy czy tańczymy?  - zapytała Sonia
- Pewnie że tańczymy. Nie mam zamiaru przesiedzieć imprezy. - powiedziałam. Według mnie Sonia była bardzo skryta i nieśmiała, ja byłam jej przeciwieństwem,  nigdy nie czułam się źle w towarzystwie, wręcz byłam jego ozdobą. Wszyscy moi towarzysze spojrzeli na siebie.
- No co? - zapytałam
- Nic. - odparła Aylin
- Dalej chodź. - pociągnęłam koleżankę za rękę w stronę parkietu. Sonia i Sam tańczyli razem,  Elif postanowiła spędzić czas w towarzystwie Michała a Mark zaczepił jakąś dziewczynę. Po sali rozbrzmiewała szybka i skoczna muzyka. Od razu zaczęłam ruszać się na parkiecie. Aylin czuła się widocznie skrępowana.
- No dalej, ruszaj się trochę. - uśmiechnełam się do niej. Musiałam podnieść ton głosu bo w innym razie by mnie nie usłyszała.
- Nie umiem tańczyć. - powiedziała
- I co z tego?  Większość tu obecnych nie potrafi tańczyć i się nie przejmuje.
- Skąd wiesz? - zapytała
- Bo widzę. Ja umiem tańczyć i na moje nieszczęście zauważam takie rzeczy. - zaśmiałam się. Szatynka spuściła głowę. Wtedy dotarł do mnie sens mojej wypowiedzi. O kurde.... pomyślałam.
- Nie przejmuj się tym. Przepraszam czasami najpierw mówię a potem myślę.
- Nie szkodzi. - uśmiechneła się do mnie, ale jakoś mi humoru nie poprawiła.
- Mam dla ciebie radę. Zapomnij na chwilę o tym że jest tutaj ktoś jeszcze, wsłuchaj się w muzykę i ruszaj się zgodnie z jej rytmem. To działa. - Aylin zamknęła oczy. Po chwili zaczęła powoli poruszać się zgodnie z rytmem muzyki. Zaczęła tańczyć jak zawodowiec. Wow... - pomyślałam. Jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo kto tak szybko nauczył się tańczyć. Wszystko zaczęło wydawać mi się coraz bardziej podejrzane.
- Jestem pod wrażeniem. - powiedziałam
- Dziękuję, ale to twoja zasługa. - odpowiedziała delikatnie się rumieniąc. Po kilku utworach podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Zatańczysz ze mną?  - zapytał. Był dosyć ładnym, wysokim brunetem o niebieskich oczach. Zgodziłam się, po czym podając mu dłoń zniknełam z pola widzenia Aylin.
- Jak masz na imię?  - zapytał
- Kora. A ty? - zapytałam
- Lukas. - odpowiedział
- Skąd jesteś?
- Z Hiszpanii. A ty?
- Z Miami. - powiedziałam. Potem dalsza rozmowa się nie klejiła. Przetańczyliśmy razem cztery piosenki w tym jedną wolniejszą ale nie przytulaną. Grzecznie podziękowałam nowemu koledze za taniec i odeszłam poszukać moich współlokatorów. Nie zdziwił mnie fakt iż znalazłem ich siedzących w loży. Pili piwo i jak gdyby nigdy nic rozmawiali sobie.
- Co się tutaj wyprawia?  - zapytałam
- Nic. A o c o ci chodzi? - zapytał Mark
- Wy przyszliście się napić czy bawić? - zdenerwowałam się.
- Bawiliśmy się ale też jesteśmy zmęczeni. Odpoczniemy i pójdziemy tańczyć dalej. A teraz siadaj i nie marudź. - powiedział Michał. Wcisnełam się pomiędzy Sonię a Aylin. Kelner przyniósł mi zamówione piwo.
- Skąd wiedzieliście co chcę?  - zapytałam
- Nie wiedzieliśmy. Tylko mówiliśmy przy barze że mają przynieść to piwo jak się do nas dosiądzie blondynka. - powiedziała Aylin.
- Aha. - bruknełam upijając łyk piany. Nie minęło dużo czasu zanim wróciliśmy do zabawy. Tym razem Michał tańczył z Aylin, ja z Markiem, Elif z Samuelem a Sonia z Lukasem, chłopakiem którego poznałam wcześniej. DJ zaczoł puszczać muzykę w stylu hip hop. Na parkiecie zaczęły dziać się cuda. Kilkunastu chłopaków tańczyło jakby zapomnieli kręgosłupa. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Sonia do nich dołączyła. Radziła sobie świetnie. Musiałam przytrzymać sobie szczękę żeby mi nie opadła. Gdy utwór się skończył wszyscy zaczęli bić brawo i głośno wiwatować. Byłam pod wrażeniem umiejętności koleżanki,  nigdy bym się nie domyśliła że ta cicha i spokojna dziewczyna potrafi coś takiego.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Witam :)
Przepraszam za tak krótki rozdział. Niestety szkoła i nauka nie pozostawiają dużo czasu. Postaram się aby nnastępny rozdział był dłuższy, chociaż tego nie obiecuję.
Pozdrawiam wszystkich czytelników