Gdy się obudziłam słońce było już wysoko na horyzoncie. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie pokoju. Wskazywał 7,39. No świetnie, jestem na wakacjach a i tak wcześnie się budzę. - pomyślałam kładąc się na poduszkę. Ale moment... czy śniadanie nie jest o 8,00? - przeszło mi przez myśl.
- Ej wstawajcie! Za 20 minut śniadanie! - krzyknełam budząc wszystkich. Elif przetarła zaspane oczy.
- Co? - zapytała.
- Za 20 minut śniadanie. - powtórzyłam
- Aha. - powiedziała kładąc się spowrotem do łóżka. Obróciła się do mnie plecami. Pozostali zaczęli powoli wstawać. Gdy tylko chłopcy wyszli do łazienki zaczęłam się przebierać, reszta dziewczyn oprócz Elif poszła w moje ślady. Ubrałam krótkie materiałowe spodenki w kolorze ciemnego brązu i jasno różową bokserke. Na nogi ubrałam sandały. Stanęłam przed lustrem, włosy zaczesałam w wysoką kitkę. Nie minęło 5 minut a Elif wystartowała z łóżka jak z procy. Prawdopodobnie dopiero teraz dotarła do niej informacja że trzeba wstać.
- Czekajcie na mnie! - krzyczała biorąc jakieś ubrania które prawdopodobnie wczoraj powiesiła na krześle. Szybko się przebrała w białe krótkie spodenki i zieloną bluzkę na noramkach. Na nogi założyła klapki japonki Po chwili całą grupą ruszyliśmy na śniadanie. W stołówce było mnóstwo ludzi, każdy zajadał się regionalnymi potrawami. Ku naszemu zdziwieniu i wielkiej radości na jednym z blatów był szwedzki stół.
- O to jest to. - powiedział Mark biorąc tace. Każde z nas zabrało tosty, widać potrawy w innych krajach nie różnią się tak bardzo skoro lubimy jeść to samo. - uśmiechnełam się sama do siebie. Widok ludzi z którymi mieszkam podczas wakacji wzbudzał we mnie dziwne uczucie szczęścia i nadzieje że mimo końca obozu będziemy w kontakcie.
- Znam to spojrzenie. - powiedziała Elif gdy po skończeniu śniadania szliśmy w stronę polany na której znajdowali się inni obozowicze.
- Nie wiem o co ci chodzi. - powiedziałam
- Nie umiesz kłamać. O czym wtedy myślałaś? - zapytała. Zwolniłyśmy tempo aby nasi nowi znajomi trochę nas wyprzedzili.
- O nas, o Marku, Sonii, Korze, Samie i o tobie. Głównie o tym że fajnie by było gdyby nasza znajomość nie urwała się wraz z końcem wakacji. - powiedziałam
- Też bym tego chciała. Mimo że znam ich tak krótko czuję że zaczyna łączyć nas przyjaźń. - brunetka spojrzała przed siebie na idących przed nami współlokatorów.
- Co z wami. Wolniej to można tylko do tyłu. - powiedziała Kora. Zaśmiałam się po czym razem z Elif przyśpieszyłam kroku.
- Musiałyśmy porozmawiać. - powiedziałam
- O czym? - zapytał Sam
- A o niczym ważnym. Kiedyś wam powiemy. - powiedziała Elif
- Spoko. - uśmiechnoł się szatyn. Po kilku minutowym marszu dotarliśmy na polanę. Było na niej mnóstwo rozłożonych kocy. Większość była zajęta przez innych nastolatków. Wybraliśmy jeden z tych bliżej dżungli, był na cieniu. Afrykańskie słońce dawało nam się we znaki.
- Chodźmy zapoznać kilku innych obozowiczów. - zaproponowała Kora
- Przecież my jeszcze dobrze się nie znamy a już Cię ciągnie do innych? - zapytała Sonia. Jej długie kasztanowe włosy delikatnie falowały przy każdym ruchu. Fryzurę dziewczyny można było określić jako burzę na głowie albo artystyczny nieład.
- A co w tym dziwnego? Lubie mieć duże grono znajomych. - oburzyła się blondynka
- Chyba najbardziej lubisz być w centrum ich uwagi. - szatynka nie dawała za wygraną.
- Jak coś ci nie pasuje to weź zmień swój domek i przenieś się do tych zadufanych w sobie brytyjek. - powiedziała Kora. Jej słowa uraziły uczucia Sonii. Dziewczyna wstała z koca i ruszyła w stronę domków. Patrzyłyśmy chwilę za nią. Pierwszy odezwał się Mark:
- Przegiełaś. - chłopak wstał i poszedł za znikającą nam z pola widzenia koleżanką. Potem wstałam ja. Nie chciałam być w miejscu gdzie napięcie prawie dało się dotknąć. Sam po sekundzie ruszył biegiem za Sonią. Tylko Elif postanowiła zostać i pogadać z załamaną blondynką do której najwyraźniej dotarł sens jej słów.
- Nie gniewajcie się na mnie ale źle się czuję i wolałabym wrócić do siebie. - powiedziałam
- Może cię odprowadzimy? - zapytała Elif
- Nie dziękuję, dam sobie radę. - uśmiechnełam się do dziewczyn. Wzrok brunetki nie opuszczał mnie dopuki nie skręciłam w prostą ścieżkę do domków. Po otworzeniu drzwi wejściowych uderzyła we mnie fala chłodnego powietrza. Szybko weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi.
- Nie zwracajcie na mnie uwagi. - powiedziałam mijając Sonię i Sama siedzących na jednym z łóżek. Bardzo szybko zapanował mną spokój. Leżałam na plecach i wpatrywałam się deski podtrzymujące materac na górze łóżka piętrowego. Po chyba godzinie do pokoju weszły Kora i Elif. Blondynka podeszła do szatynki i po chwili rozmowy obie się uściskały. Dotarło do mnie że nic nie słyszę. Obraz przed oczami zaczoł mi się zamazywać. Dzieje się coś złego. - pomyślałam. Już kiedyś tak miałam, ale nie pamiętałam dlaczego i co się działo potem.
- Elif. - powiedziałam. Oczy wszystkich skierowały się na mnie. Mój głos był inny, strasznie zachrypnięty. Ostatnie co ujrzałam to przerażenie w oczach mojej przyjaciółki i nowych znajomych.
czwartek, 20 sierpnia 2015
czwartek, 6 sierpnia 2015
Rozdział 8
Na terenie obozu panował chaos. Wszyscy obozowicze chodzili dookoła domków zwiedzając okolice. Największy tłum był przy tablicy ogłoszeń, przynajmniej tak myślałam bo przez dużą grupę nastolatkóe ledwo mogłam odczytać napis namalowany na górze drewnianej ramy.
- Chodźmy zobaczyć o co chodzi. - powiedziałam.
- Lepiej zaczekać aż się rozejdą bo ja nie mam zamiaru się przeciskać między nimi. - powiedziała Sonia.
- Masz rację. - poparł ją Sam
- No dobra, to gdzie idziemy? - zapytała Elif
- Możemy spojrzeć na harmonogram zajęć obozowych. - zaproponowałam. Podeszliśmy do drugiej tablicy przy której znajdowało się o wiele mniej osób.
,, Harmonogram zajęć obozowych.
Przewidujemy następujące atrakcje:
* nauka strzelania z łuku
* wycieczki krajoznawcze
* nauka o zwierzętach Afryki
* safari
* kompiele w pobliskich rzekach
* dyskoteki
* gry i zabawy grupowe
* zajęcia sportowe
* zawody sportowe
* konkursy
* kurs pierwszej pomocy
* kurs przetrwania w dżungli
* i wiele innych atrakcji"
- Cóż wydaje się ciekawie. - powiedziałam
- Tak a zwłaszcza te imprezy. - powiedziała Kora.
- Możemy iść zobaczyć ogłoszenia, prawie nikogo tam nie ma. - powiedział Samuel.
- ,, Uprzejmie zwracamy się do uczestników naszego obozu aby w godzinach wieczornych nie chodzili po dworze z powodu tubylców zamieszkujących tutejsze lasy. Prosimy się nie denerwować obóz jest dobrze chroniony." - przeczytała Elif
- ,, Trzeciego dnia od przyjazdu młodzieży zostanie zorganizowana dyskoteka z okazji rozpoczęcia obozu. Wszystkich prosimy o przyjście do dużego domku na tyłach obozowiska od godziny 19,00. Następnego dnia rozpoczną się przewidziane atrakcje" - przeczytał Mark
- Jest jeszcze jedno ogłoszenie. - powiedziałam - ,, Każda wycieczka poza teren obozu bez zgody jakiegokolwiek opiekuna jest surowo karana. Nie wolno nikomu wychodzić do dżungli lub sawanny. Martwimy się o wasze bezpieczeństwo." - przeczytałam.
- Skoro jest tu tak niebezpiecznie dlaczego zorganizowali obóz w tym miejscu? - zapytała Kora
- To jest Afryka. Normalnie że czaji się niebezpieczeństwo. Ale sama widzisz że do okoła terenu chodzą ochroniarze. - powiedział Mark. Dopiero teraz zauważyłam ich obecność, wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni z bronią w ręku chodzili w okół wyznaczonych białym metalowym płotem granic obozu.
- Widzisz, jesteśmy tu bezpieczni. - powiedziała Elif kładąc dłoń na ramieniu Kory. Blondynka uśmiechneła się do brunetki. Było późne południe gdy poszliśmy na obiad do stołówki znajdującej się w dużym domku. Było tutaj mnóstwo regionalnych dań składających się głównie z owoców. Dla odważnych na stole znalazły się smażone mrówki, pająki i inne tego typu potrawy których nie zamierzam próbować. Było też mięso zebry. Jeden z opiekunów przekonywał nas że smakuje podobnie do naszej koniny. Z min kilku nastolatków płci męskiej, bo tylko oni jak narazie zdecydowali się spróbować wywnioskowałam że im smakuje. Z wielkiego kawałka mięsa będącego niedaleko mojego talerza ukrajałam mały kawałek wielkości bułki kajzerki. Spojrzenia niektórych osób wprawiały mnie w zakłopotanie, nie lubiłam być w centrum uwagi. Gdy tylko spróbowałam mięsa od razu mi zasmakowało dlatego następny kawałek był większy. Moi nowo poznani znajomi i Elif poszli w moje ślady. Niedługo większość osób na stołówce zajadało się zebrą jakkolwiek by to nie brzmiało. Po posiłku skierowałyśmy się do domku. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w cienką bluzkę na noramkach i krótkie spodenki od kompletu. Od razu skierowałam się do swojego łóżka. Wyjęłam telefon i napisałam smsa do mamy: ,, Hej mamusiu. Jesteśmy już od kilku godzin w obozie. Przepraszam ze nie napisałam wcześniej ale zapomniałam. Mam dwie nowe koleżanki i dwóch kolegów z którymi dziele domek. Nie zadzwonię do ciebie bo za dużo będzie to nas kosztować ale obiecuję że będę często pisać. Dobranoc ". Nacisnełam przycisk wyślij. Po kilku minutach przyszła odpowiedź: ,, Cieszę się że ci się podoba. Miłej zabawy kochanie. Pisz często :) kocham cię. Dobranoc." Położyłam głowę na poduszce i zasnełam
- Chodźmy zobaczyć o co chodzi. - powiedziałam.
- Lepiej zaczekać aż się rozejdą bo ja nie mam zamiaru się przeciskać między nimi. - powiedziała Sonia.
- Masz rację. - poparł ją Sam
- No dobra, to gdzie idziemy? - zapytała Elif
- Możemy spojrzeć na harmonogram zajęć obozowych. - zaproponowałam. Podeszliśmy do drugiej tablicy przy której znajdowało się o wiele mniej osób.
,, Harmonogram zajęć obozowych.
Przewidujemy następujące atrakcje:
* nauka strzelania z łuku
* wycieczki krajoznawcze
* nauka o zwierzętach Afryki
* safari
* kompiele w pobliskich rzekach
* dyskoteki
* gry i zabawy grupowe
* zajęcia sportowe
* zawody sportowe
* konkursy
* kurs pierwszej pomocy
* kurs przetrwania w dżungli
* i wiele innych atrakcji"
- Cóż wydaje się ciekawie. - powiedziałam
- Tak a zwłaszcza te imprezy. - powiedziała Kora.
- Możemy iść zobaczyć ogłoszenia, prawie nikogo tam nie ma. - powiedział Samuel.
- ,, Uprzejmie zwracamy się do uczestników naszego obozu aby w godzinach wieczornych nie chodzili po dworze z powodu tubylców zamieszkujących tutejsze lasy. Prosimy się nie denerwować obóz jest dobrze chroniony." - przeczytała Elif
- ,, Trzeciego dnia od przyjazdu młodzieży zostanie zorganizowana dyskoteka z okazji rozpoczęcia obozu. Wszystkich prosimy o przyjście do dużego domku na tyłach obozowiska od godziny 19,00. Następnego dnia rozpoczną się przewidziane atrakcje" - przeczytał Mark
- Jest jeszcze jedno ogłoszenie. - powiedziałam - ,, Każda wycieczka poza teren obozu bez zgody jakiegokolwiek opiekuna jest surowo karana. Nie wolno nikomu wychodzić do dżungli lub sawanny. Martwimy się o wasze bezpieczeństwo." - przeczytałam.
- Skoro jest tu tak niebezpiecznie dlaczego zorganizowali obóz w tym miejscu? - zapytała Kora
- To jest Afryka. Normalnie że czaji się niebezpieczeństwo. Ale sama widzisz że do okoła terenu chodzą ochroniarze. - powiedział Mark. Dopiero teraz zauważyłam ich obecność, wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni z bronią w ręku chodzili w okół wyznaczonych białym metalowym płotem granic obozu.
- Widzisz, jesteśmy tu bezpieczni. - powiedziała Elif kładąc dłoń na ramieniu Kory. Blondynka uśmiechneła się do brunetki. Było późne południe gdy poszliśmy na obiad do stołówki znajdującej się w dużym domku. Było tutaj mnóstwo regionalnych dań składających się głównie z owoców. Dla odważnych na stole znalazły się smażone mrówki, pająki i inne tego typu potrawy których nie zamierzam próbować. Było też mięso zebry. Jeden z opiekunów przekonywał nas że smakuje podobnie do naszej koniny. Z min kilku nastolatków płci męskiej, bo tylko oni jak narazie zdecydowali się spróbować wywnioskowałam że im smakuje. Z wielkiego kawałka mięsa będącego niedaleko mojego talerza ukrajałam mały kawałek wielkości bułki kajzerki. Spojrzenia niektórych osób wprawiały mnie w zakłopotanie, nie lubiłam być w centrum uwagi. Gdy tylko spróbowałam mięsa od razu mi zasmakowało dlatego następny kawałek był większy. Moi nowo poznani znajomi i Elif poszli w moje ślady. Niedługo większość osób na stołówce zajadało się zebrą jakkolwiek by to nie brzmiało. Po posiłku skierowałyśmy się do domku. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w cienką bluzkę na noramkach i krótkie spodenki od kompletu. Od razu skierowałam się do swojego łóżka. Wyjęłam telefon i napisałam smsa do mamy: ,, Hej mamusiu. Jesteśmy już od kilku godzin w obozie. Przepraszam ze nie napisałam wcześniej ale zapomniałam. Mam dwie nowe koleżanki i dwóch kolegów z którymi dziele domek. Nie zadzwonię do ciebie bo za dużo będzie to nas kosztować ale obiecuję że będę często pisać. Dobranoc ". Nacisnełam przycisk wyślij. Po kilku minutach przyszła odpowiedź: ,, Cieszę się że ci się podoba. Miłej zabawy kochanie. Pisz często :) kocham cię. Dobranoc." Położyłam głowę na poduszce i zasnełam
Subskrybuj:
Posty (Atom)