wtorek, 27 października 2015

Witam wszystkich czytelników bloga. Przepraszam za brak rozdziału, ale nie mam czasu aby go napisać. Nie martwcie się, pomysłów mi nie brakuje. postaram się dodać go do końca miesiąca, lecz niczego nie obiecuję :)

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 12

Po wejściu na imprezę czułam się jak w swoim żywiole. Uwielbiałam gdy wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Przeczesałam swoje blond włosy dłonią, kontem oka dostrzegam wściekłe spojrzenie Michała skierowane na Aylin. Zaciekawił mnie ten fakt, dlatego postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi. Pod znakiem zapytania pozostawała też dzisiejsza sprzeczka między wspomnianą szatynką a Elif. Czułam że dzieje się coś dziwnego i bardzo chciałam wiedz co.
- To co?  Siadamy czy tańczymy?  - zapytała Sonia
- Pewnie że tańczymy. Nie mam zamiaru przesiedzieć imprezy. - powiedziałam. Według mnie Sonia była bardzo skryta i nieśmiała, ja byłam jej przeciwieństwem,  nigdy nie czułam się źle w towarzystwie, wręcz byłam jego ozdobą. Wszyscy moi towarzysze spojrzeli na siebie.
- No co? - zapytałam
- Nic. - odparła Aylin
- Dalej chodź. - pociągnęłam koleżankę za rękę w stronę parkietu. Sonia i Sam tańczyli razem,  Elif postanowiła spędzić czas w towarzystwie Michała a Mark zaczepił jakąś dziewczynę. Po sali rozbrzmiewała szybka i skoczna muzyka. Od razu zaczęłam ruszać się na parkiecie. Aylin czuła się widocznie skrępowana.
- No dalej, ruszaj się trochę. - uśmiechnełam się do niej. Musiałam podnieść ton głosu bo w innym razie by mnie nie usłyszała.
- Nie umiem tańczyć. - powiedziała
- I co z tego?  Większość tu obecnych nie potrafi tańczyć i się nie przejmuje.
- Skąd wiesz? - zapytała
- Bo widzę. Ja umiem tańczyć i na moje nieszczęście zauważam takie rzeczy. - zaśmiałam się. Szatynka spuściła głowę. Wtedy dotarł do mnie sens mojej wypowiedzi. O kurde.... pomyślałam.
- Nie przejmuj się tym. Przepraszam czasami najpierw mówię a potem myślę.
- Nie szkodzi. - uśmiechneła się do mnie, ale jakoś mi humoru nie poprawiła.
- Mam dla ciebie radę. Zapomnij na chwilę o tym że jest tutaj ktoś jeszcze, wsłuchaj się w muzykę i ruszaj się zgodnie z jej rytmem. To działa. - Aylin zamknęła oczy. Po chwili zaczęła powoli poruszać się zgodnie z rytmem muzyki. Zaczęła tańczyć jak zawodowiec. Wow... - pomyślałam. Jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo kto tak szybko nauczył się tańczyć. Wszystko zaczęło wydawać mi się coraz bardziej podejrzane.
- Jestem pod wrażeniem. - powiedziałam
- Dziękuję, ale to twoja zasługa. - odpowiedziała delikatnie się rumieniąc. Po kilku utworach podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Zatańczysz ze mną?  - zapytał. Był dosyć ładnym, wysokim brunetem o niebieskich oczach. Zgodziłam się, po czym podając mu dłoń zniknełam z pola widzenia Aylin.
- Jak masz na imię?  - zapytał
- Kora. A ty? - zapytałam
- Lukas. - odpowiedział
- Skąd jesteś?
- Z Hiszpanii. A ty?
- Z Miami. - powiedziałam. Potem dalsza rozmowa się nie klejiła. Przetańczyliśmy razem cztery piosenki w tym jedną wolniejszą ale nie przytulaną. Grzecznie podziękowałam nowemu koledze za taniec i odeszłam poszukać moich współlokatorów. Nie zdziwił mnie fakt iż znalazłem ich siedzących w loży. Pili piwo i jak gdyby nigdy nic rozmawiali sobie.
- Co się tutaj wyprawia?  - zapytałam
- Nic. A o c o ci chodzi? - zapytał Mark
- Wy przyszliście się napić czy bawić? - zdenerwowałam się.
- Bawiliśmy się ale też jesteśmy zmęczeni. Odpoczniemy i pójdziemy tańczyć dalej. A teraz siadaj i nie marudź. - powiedział Michał. Wcisnełam się pomiędzy Sonię a Aylin. Kelner przyniósł mi zamówione piwo.
- Skąd wiedzieliście co chcę?  - zapytałam
- Nie wiedzieliśmy. Tylko mówiliśmy przy barze że mają przynieść to piwo jak się do nas dosiądzie blondynka. - powiedziała Aylin.
- Aha. - bruknełam upijając łyk piany. Nie minęło dużo czasu zanim wróciliśmy do zabawy. Tym razem Michał tańczył z Aylin, ja z Markiem, Elif z Samuelem a Sonia z Lukasem, chłopakiem którego poznałam wcześniej. DJ zaczoł puszczać muzykę w stylu hip hop. Na parkiecie zaczęły dziać się cuda. Kilkunastu chłopaków tańczyło jakby zapomnieli kręgosłupa. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Sonia do nich dołączyła. Radziła sobie świetnie. Musiałam przytrzymać sobie szczękę żeby mi nie opadła. Gdy utwór się skończył wszyscy zaczęli bić brawo i głośno wiwatować. Byłam pod wrażeniem umiejętności koleżanki,  nigdy bym się nie domyśliła że ta cicha i spokojna dziewczyna potrafi coś takiego.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Witam :)
Przepraszam za tak krótki rozdział. Niestety szkoła i nauka nie pozostawiają dużo czasu. Postaram się aby nnastępny rozdział był dłuższy, chociaż tego nie obiecuję.
Pozdrawiam wszystkich czytelników

poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 11



W pierwszej chwili rozpoznałam tylko ciemnoblond włosego chłopaka o szarych oczach. Przez mgłę pamiętam jak mnie gdzieś niósł. Moje myśli a właściwie ich resztki krążyły po mojej głowie w zastraszającym tempie co wywoływało ból głowy. Palcami dłoni masowałam skronie w nadzieji że to pomoże. Po kilku minutach powtarzania tej czynności rozczarowałam się.
- Głowa Cię boli? - zapytała czarnowłosa dziewczyna. Przykucneła naprzeciwko mnie i dłonią wsparła się łóżka na którym siedziałam. Szukałam jej imienia. Elif.
- Trochę ale to nic. - starałam się ją uspokoić bo mimo tego że nie pamiętam prawie niczego o fioletowookiej to czułam że jest mi bardzo bliska.
- Martwię się o ciebie. - powiedziała
- Nie potrzebnie. Za kilka dni wszystko wróci do normy. - mówiłam
- Tak... - trochę zwlekała z odpowiedzią co wzbudziło moje podejrzenia.
- Nie mówicie mi wszystkiego prawda? - to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
- To nie tak. Nadmiar informacji w krótkim czasie jest nie wskazany. Wiem że chciałabyś o wszystkim wiedzieć już ale tak się nie da. Wszystko po koleji. - tłumaczył Michał.
- Rozumiem, ale wy nie macie pojęcia jak to jest mieć pustkę w głowie, jak to jest nie pamiętać. - powiedziałam.
- Masz rację. My nie wiemy jak to jest dlatego nie mamy pojęcia jak się zachować. - powiedziała Elif
- Przepraszam. - powiedziałam.
- Za co? - zapytał Mark
- Sama nie wiem, ale poczułam że powinnam przeprosić. - wytłumaczyłam.
- Mimo że twoja pamięć zawodzi to ty się niezmieniłaś. - powiedziała brunetka chwytając moją dłoń. Uśmiechneła się do mnie. Tak... - pomyślałam - gdybym tylko nie zapomniała jaka byłam...
- A co jeśli teraz będę się zachowywać inaczej niż wcześniej? - zapytałam
- Narazie zachowujesz się dokładnie tak samo. - powiedziała Elif.
- To dobrze. - stwierdziłam ciesząc się że chociaż jedna rzecz się nie zmieniła. Mój charakter.
- Co dzisiaj robimy? - zapytałam
- Dyrekcja obozu urządza dyskotekę z okazji przyjazdu nowych obozowiczów. - powiedział Mark
- Idziemy? - zapytałam
- Jak chcesz. Tylko ty nie przepadasz za imprezami. - powiedziała Elif
- Nie pamiętam nawet dlaczego. - powiedziałam
- Najlepiej jeśli pójdziesz i zobaczysz czy ci się podoba czy nie. - stwierdził szarooki.
- Ma rację. - ucieszyła się brunetka. Do wieczora było jeszcze dużo czasu. Postanowiłam się przejść, ciężko było przekonać innych że chcę iść sama, po kilku minutach żmudnych tłumaczeń że dam sobie radę w końcu odpuścili. Moja najlepsza przyjaciółka nadal była temu przeciwna ale cóż to jej problem. Nigdy nie chciałam być dla kogo kolwiek ciężarem, nie pamiętam dlaczego ale tak było i jest a przynajmniej tak czuję. Powoli spacerowałam między domkami innych obozowiczów. Nikt nie zwracał na mnie specjalnie uwagi co mi bardzo odpowiadało. Ostatnie czego wtedy chciałam to niewygodne pytania i rozmowa z kimś kogo nie pamiętam a powinnam. Rozejrzałam się dookoła. Zauważyłam polanę na której rozłożone były różne koce. Usiadłam na jednym. Był pod drzewem które rzucało cień na mnie i kilku innych nastolatków. Położyłam się na miękkim kocu i patrzyłam jak słońce próbuje przedrzeć się przez koronę drzewa. Zaczęłam zastanawiać się nad tym wszystkim czego nie pamiętam. Kim jest moją mama? Jak wygląda? Jak jest umeblowany mój pokój? Czego nie mówię innym? - pytania kłębiły się w mojej głowie jak chmury na niebie. Telefon - pomyślałam doznając olśnienia. Tam mam smsy... wyciągnęłam wspomniane urządzenie z kieszeni. Zaczęłam czytać wszystkie wiadomości. Najwięcej pisałam z Elif - co mnie specjalnie nie zdziwiło,  potem był Michał - też niewielkie zaskoczenie,  jeszcze kilka innych osób które jak wynikało z pisanych smsów były z mojej klasy w szkole. Na trafiłam na konwersacje z nie jaką Amber. Ostatni tematem który przedyskutowałyśmy były jej włosy a mianowicie czy ma je przefarbować. Dowiedziałam się że była blondynką o złotych oczach.
,, Chcę mieć różowe włosy" - przeczytałam w myślach. Uśmiechnełam się. Jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić dziewczyny w różowych włosach, no chyba że w jakiejś bajce. Dobrze że udało mi się ją odwieść od tego pomysłu.
- Z kim tak romansujesz? - usłyszałam nad sobą
- Z nikim. Czytam. - powiedziałam wyglądając z nad telefonu. Michał wpatrywał się we mnie z głupim uśmiechem.
- Coś ciekawego?  - zapytał kładąc się obok mnie.
- Nawet bardzo. Dużo się mogę dowiedzieć. - odparłam
- Mogę poczytać z tobą?
- Nie słyszałeś że nie czyta się czyjeś korespondencji?
- Słyszałem. To ty listy czytasz?
- Smsy.
- Od kogo? - zapytał
- Od różnych osób. - odparłam
- Aha. - mruknoł pod nosem. Nie zmierzałam mu się z czego kolwiek tłumaczyć. Może i był moim chłopakiem ale to nie dawało mu prawa do kontrolowania mnie. Siedzieliśmy w ciszy która swoją drogą wcale mi nie przeszkadzała, wróciłam do swojej lektury.
- To może ja sobie pójdę,  widzę że nie jestem ci potrzebny. - powiedział wstając. Wzruszyłam tylko ramionami.
- Jak możesz się tak zachowywać?  - zapytał zdenerwowany
- O co ci chodzi? - zapytałam podnosząc się do pozycji siedzącej. Nogi ułożyłam w siad skrzyżny.
- Nie zwracasz na mnie uwagi. - powiedział
- Ach tak? Swoją drogą nie prosiłam abyś za mną tu przyszedł. Nawet przez chwilę nie mogę być sama?
- Po pierwsze: postanowiłem się przejść, a po drugie: nie było przy tobie nikogo przez dwie godziny i chciałem zobaczyć czy wszystko ok.
- Tak bo ja potrzebuje niańki. - ta rozmowa coraz bardziej działała mi na nerwy.
- Teraz potrzebujesz! - krzyknoł
- Nie drzyj się na mnie. - powiedziałam jeszcze spokojnym tonem.
- Jestem twoim chłopakiem i to mi daje prawo do...
- Nie to ci nie daje żadnego prawa! - przerwałam mu - Jeżeli masz zamiar kontynuować tą rozmowę to ja sobie idę bo nie mam zamiaru wysłuchać twoich mądrości. - stał chwilę wpatrując się we mnie po czym obrócił się na pięcie i odszedł. Spojrzałam na zegar w komórce. Zostało jeszcze dużo czasu do imprezy na którą szczerze mówiąc miałam coraz mniejszą ochotę. Wyłączyłam wiadomości i puściłam swoją playlistę na bardzo cichym poziomie dźwięku. Telefon położyłam koło swojej głowy tak aby dobrze słyszeć i żeby nikt inny nie wiedział czego słucham. Miałam dość chaotyczny styl jeżeli chodzi o muzykę. Najwięcej piosenek z gatunku pop i kilka rapu. Leżałam przez godzinę po czy wstałam i poszłam do domku.
Gdy tylko weszłam od razu zauważyła mnie Elif.
- Gdzie ty byłaś tyle czasu sama? - zapytała
- Na polanie. - odparłam
- Widziałam Michała, był wściekły, coś tam gadał że się pokłóciliście, ale nie chciał drążyć tematu. Powiesz mi o co poszło? - brunetka patrzyła na mnie czekając na odpowiedź. Szybko rozważałam co powiedzieć ale w końcu stwierdziłam że to nasza sprawa.
- Nie, to nasze problemy. - powiedziałam. Fioletowe oczy Elif zrobiły się wielkie.
- My sobie o wszystkim mówimy. - powiedziała
- Czas najwyższy to zmienić. - powiedziałam
- Co proszę? - zdziwiła się
- To co słyszysz. A poza tym czuję że od dawna nie wiemy o sobie wszystkiego. - uznałam temat za skończony. Elif opuściła głowę. Wtedy do rozmowy wtrąciła się Kora.
- No dalej dziewczyny, szykujemy się bo nie zdążymy. - Elif zaczęła czegoś szukać w swojej szafie. Po chwili wyjęła z niej krótką fioletową spódniczkę obszytą koronką oraz czarną bokserkę z cekinami na przodzie. Włosy zaczesała w wysoką kitkę. Kora pomogła mi wybrać strój na imprezę. Składał się z białych krótkich spodenek i turkusowej tuniki z wycięciem do ramion na krótki rękaw. Do tego ubrałam białe balerinki z złotą klamrą w kształcie koła na przodzie. Moje proste włosy zostały zakręcone lokówką na końcach. Do tego kilka dodatków takich jak: bransoletki w kolorze złotym,  kolczyki tzw. łezki i pierścionek który znalazłam w swojej kieszeni od kurtki. Był dość nietypowy, był średniej grubości, złoty ale najdziwniejszy był kamień w kształcie koła, był jak przezroczysty kryształ ale gdy tylko zakładałam go na palec widać w nim było błękitne refleksy. Przyglądałam mu się przez chwilę.
- Gotowa. - powiedziała Kora. Spojrzałam na koleżankę,  była ubrana w różową, krótką sukienkę, czarne szpilki, na szyi miała długi czarny naszyjnik z malutkich koralików. Włosy spieła w kok. Sonia natomiast ubrała granatowe krótkie spodenki i czerwoną bluzkę na rękaw 3/4. Włosy zostawiła rozpuszczone. Na nogach miała czarne sandały na małym korku. Chłopcy wyglądali świetnie. Sam ubrał niebieską koszulkę na krótki rękaw i jeansowe spodnie za kolana. Mark ubrał ciemne spodnie za kolana, białą bluzkę na krótki rękaw i na to ciemnoniebieską koszulę sięgającą łokci, zostawił ją odpiętą. Byliśmy gotowi do wyjścia.


sobota, 5 września 2015

Rozdział 10

- Aylin! Aylin! Co się dzieje? - krzyczałam potrząsając nieprzytomną szatynką.
- Idę po jakiegoś opiekuna. - powiedziała Sonia i szybko wybiegła z domku.
- Nie umieraj, proszę cię. Przecież obiecałaś że nigdy mnie nie zostawisz. - mówiłam.
- Nie dramatyzuj. - powiedział Mark.
- A ty byś się nie martwił jakby twój najlepszy przyjaciel zemdlał?  - zapytałam
- No właśnie zemdlał,  a nie umierał. - zauważył. Nie wiedziałam co powiedzieć,  miał trochę racji ale to nie zmieniało faktu że Aylin z jakiegoś powodu straciła przytomność. Sekundy dłużyły mi się nie miłosiernie.
- Co się stało? - do domku wbiegł mężczyzna a tuż za nim Sonia.
- Nie wiem. Leżała na łóżku, powiedziała moje imię i zemdlała. - powiedziałam
- Trzeba ją zabrać do sali szpitalnej. - powiedział najprawdopodobniej opiekun.
- Daj mi ją. - poprosił Mark. - Zaniosę ją tam.- dodał gdy zmierzyłam go wzrokiem. Szybko wstałam z łóżka na którym leżała nieprzytomna dziewczyna.
- Nie upuść jej. - powiedziałam
- Bardzo śmieszne. - mruknoł. Jednym zdecydowanym ruchem podniósł Aylin.
- To nie był żart. - odparłam
- Nie jest ciężka. - głowa przekrzywiła jej się w ten sposób że była oparta o jego klatkę piersiową.
- Musisz jej to powiedzieć gdy się obudzi. - powiedziałam wychodząc za nim z domku
- Dlaczego? - zdziwił się
- Bo ona uważa inaczej. - zaśmiał się słysząc moje słowa. Przed wejściem do szpitala kazali mi zostać na zewnątrz. Mark natomiast mógł wejść.
- To nie fair. - marudziłam
- Przecież on ją niósł. Musieli go wpuścić. - powiedziała Sonia
- Tak ale mogliby jemu też kazać wyjść.
- Po co? Dzięki temu że jest w środku dowiemy się tego co nie powiedzą nam lekarze. - argument brunetki przemówił mi do rozsądku. Po kilku minutach ciemnoblond włosy chłopak wyszedł z sali szpitalnej.
- I jak? - zapytałam
- Wszystko dobrze. Obudziła się... - coś w tonie jego głosu mi się nie spodobało.
- Co ukrywasz?  - zapytała Sonia. Widocznie też wyczuła to zawachanie w jego słowach.
- Ona nie pamiętała mnie, ani czego kolwiek. Zupełnie jakby straciła pamięć. - wyznał.
- To naprawdę dziwne. - powiedziała brązowooka.
- Już kiedyś tak miała. Mówiła mi o tym. Była nawet w szpitalu na szczegółowych badaniach ale nic nie wykazały.
- Czyli po jakimś czasie wróci do normy? - zapytał Mark
- Tak ale ostatnim razem gdy to jej się przytrafiło straciła pamięć na trzy dni. Tak mi mówiła jej mama. - powiedziałam
- A pamięta co robiła gdy odzyskuje wspomnienia? - zapytała Sonia
- No właśnie nie. Dlatego przez prawie dwa lata chodziła do różnych lekarzy. - mówiłam
- To całkiem fajne. Robisz wszystko na co masz ochotę i potem tego nie pamiętasz to jakby być pod wpływem alkoholu przez cały czas. - do rozmowy wtrącił się Sam.
- Ty nie pamiętasz ale inni tak. Kusząca perspektywa. Na prawdę pozazdrościć. - powiedziałam
- Nie musisz być sarkastyczna. - Sam zrobił urażoną minę.
- Mniejsza o to. Możemy wejść do Aylin? - zapytałam
- Powiedzieli że za godzinę przyprowadzą ją do domku. - odpowiedział Mark.
- Spoko. To idziemy. Poczekamy na nią. - powiedział blondyn. Siedzenie w jednym miejscu na tyłku okazało się zbyt nudne dla Sonii i Sama więc poszli znaleźć Korę. Zostałam sama z Markiem co by mnie bardzo ucieszyło bo chłopak jest przystojny, jego brązowe włosy były w artystycznym nieładzie a szare oczy błyszczały gdybym nie miała chłopaka.
- To co... - próbowałam zacząć rozmowę.
- Opowiedz mi o Aylin, na wypadek gdyby o coś się pytała. - powiedział Mark.
- Ona jest... - w tej chwili wszedł Michał.
- Co z nią? - zapytał
- Zemdlała. - wyjaśniłam
- Cześć. Jestem Michał. - powiedział wyciągając dłoń do szatyna.
- Mark. - odparł ściskając ją.
- Siadaj. - poklepałam dłonią miejsce obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w milczeniu. Ale ciszę przerwał Mark
- To opowiesz coś?
- Na jaki temat jeśli mogę wiedzieć?  - zapytał Michał
- O Aylin. Mark chce wiedzieć o niej co nieco w razie jakby się go o coś zapytała. - wyjaśniłam
- Rozumiem. To nie jest zły pomysł. Co chcesz wiedzieć? - chłopak mojej przyjaciółki mnie zadziwił. Spodziewałam się innej reakcji.
- Podstawy. Typu gdzie mieszka, kilka słów o rodzinie, co lubi. Tyle żeby wiedziała coś o sobie. - powiedział Mark
- Czyli to znowu to, prawda?  - zapytał Michał.
- Tak ale wszystko będzie ok. - próbowałam go pocieszyć.
- Kiedy miała pierwszy przypadek?  - zapytał szarooki.
- Jakieś pięć lat temu. - odpowiedziałam.
- No więc: Aylin mieszka w Miami,  na obrzeżach miasta niedaleko parku, ma mamę i młodszego brata dla których jest wsparciem a jej starszy brat jest dość dużym problemem. Lubi jazdę na rowerze,  pływanie i czytanie książek uwielbia lody truskawkowe i w ogóle truskawki. Nie lubi ludzi zarozumiałych, ananasów i biegania. To tyle jeżeli chodzi o ogół. - powiedział Michał
- W zupełności wystarczy. - uśmiechnoł się Mark. Dalsza rozmowa zeszła na temat tego co my lubimy. Nawet nie wiedziałam kiedy czas zleciał. Ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam.
- Witam. To tutaj mieszka ta dziewczyna?  - zapytał mężczyzna ubrany jak lekarz w szpitalu. Przed nim stała Aylin. Jej wzrok po koleji wędrował po mnie, Michale i zatrzymał się na Marku. Uśmiechneła się do niego.
- Tak to tu. Dziękujemy. - dziewczyna weszła do środka.
- Jestem Elif. Twoja najlepsza przyjaciółka. To jest Michał twój chłopak i Mark kolega z domku w którym mieszkasz. - mówiłam wskazując palcem na każde z nas. Spojrzałam na Marka. Był zdziwiony, zły i chyba smutny. Gdy tylko zorientował się że na niego patrzę złagodniał. Nie jestem głupia, domyśliłam się że szatynka wpadła mu w oko, chciałam się uśmiechnąć ale darowałam sobie. Zamiast tego posłałam mu rozbawione spojrzenie. Chłopak doskonale udawał że nie wie o co mi chodzi ale ja nie dam się tak łatwo zbić z tropu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Witam wszystkich!
Za nami już trzy dni szkoły. Jestem bardzo ciekawa jak dla Was zaczoł się ten nowy rok szkolny i jak spędziliście wakacje. Moje niestety minęły mi na praktykach a potem w pracy :-/ . Cieszę się na powrót do szkoły. A Wy?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 9

Gdy się obudziłam słońce było już wysoko na horyzoncie. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie pokoju. Wskazywał 7,39. No świetnie,  jestem na wakacjach a i tak wcześnie się budzę. - pomyślałam kładąc się na poduszkę. Ale moment... czy śniadanie nie jest o 8,00? - przeszło mi przez myśl.
- Ej wstawajcie!  Za 20 minut śniadanie! - krzyknełam budząc wszystkich. Elif przetarła zaspane oczy.
- Co? - zapytała.
- Za 20 minut śniadanie. - powtórzyłam
- Aha. - powiedziała kładąc się spowrotem do łóżka. Obróciła się do mnie plecami. Pozostali zaczęli powoli wstawać. Gdy tylko chłopcy wyszli do łazienki zaczęłam się przebierać,  reszta dziewczyn oprócz Elif poszła w moje ślady. Ubrałam krótkie materiałowe spodenki w kolorze ciemnego brązu i jasno różową bokserke. Na nogi ubrałam sandały. Stanęłam przed lustrem, włosy zaczesałam w wysoką kitkę. Nie minęło 5 minut a Elif wystartowała z łóżka jak z procy. Prawdopodobnie dopiero teraz dotarła do niej informacja że trzeba wstać.
- Czekajcie na mnie! - krzyczała biorąc jakieś ubrania które prawdopodobnie wczoraj powiesiła na krześle. Szybko się przebrała w białe krótkie spodenki i zieloną bluzkę na noramkach. Na nogi założyła klapki japonki Po chwili całą grupą ruszyliśmy na śniadanie. W stołówce było mnóstwo ludzi,  każdy zajadał się regionalnymi potrawami. Ku naszemu zdziwieniu i wielkiej radości na jednym z blatów był szwedzki stół.
- O to jest to. - powiedział Mark biorąc tace. Każde z nas zabrało tosty, widać potrawy w innych krajach nie różnią się tak bardzo skoro lubimy jeść to samo. - uśmiechnełam się sama do siebie.  Widok ludzi z którymi mieszkam podczas wakacji wzbudzał we mnie dziwne uczucie szczęścia i nadzieje że mimo końca obozu będziemy w kontakcie.
- Znam to spojrzenie. - powiedziała Elif gdy po skończeniu śniadania szliśmy w stronę polany na której znajdowali się inni obozowicze.
- Nie wiem o co ci chodzi. - powiedziałam
- Nie umiesz kłamać. O czym wtedy myślałaś? - zapytała. Zwolniłyśmy tempo aby nasi nowi znajomi trochę nas wyprzedzili.
- O nas,  o Marku, Sonii,  Korze, Samie i o tobie. Głównie o tym że fajnie by było gdyby nasza znajomość nie urwała się wraz z końcem wakacji. - powiedziałam
- Też bym tego chciała. Mimo że znam ich tak krótko czuję że zaczyna łączyć nas przyjaźń. - brunetka spojrzała przed siebie na idących przed nami współlokatorów.
- Co z wami. Wolniej to można tylko do tyłu. - powiedziała Kora. Zaśmiałam się po czym razem z Elif przyśpieszyłam kroku.
- Musiałyśmy porozmawiać. - powiedziałam
- O czym?  - zapytał Sam
- A o niczym ważnym. Kiedyś wam powiemy. - powiedziała Elif
- Spoko. - uśmiechnoł się szatyn. Po kilku minutowym marszu dotarliśmy na polanę. Było na niej mnóstwo rozłożonych kocy. Większość była zajęta przez innych nastolatków. Wybraliśmy jeden z tych bliżej dżungli,  był na cieniu. Afrykańskie słońce dawało nam się we znaki.
- Chodźmy zapoznać kilku innych obozowiczów. - zaproponowała Kora
- Przecież my jeszcze dobrze się nie znamy a już Cię ciągnie do innych? - zapytała Sonia. Jej długie kasztanowe włosy delikatnie falowały przy każdym ruchu. Fryzurę dziewczyny można było określić jako burzę na głowie albo artystyczny nieład.
- A co w tym dziwnego?  Lubie mieć duże grono znajomych. - oburzyła się blondynka
- Chyba najbardziej lubisz być w centrum ich uwagi. - szatynka nie dawała za wygraną.
- Jak coś ci nie pasuje to weź zmień swój domek i przenieś się do tych zadufanych w sobie brytyjek. - powiedziała Kora. Jej słowa uraziły uczucia Sonii. Dziewczyna wstała z koca i ruszyła w stronę domków. Patrzyłyśmy chwilę za nią. Pierwszy odezwał się Mark:
- Przegiełaś. - chłopak wstał i poszedł za znikającą nam z pola widzenia koleżanką. Potem wstałam ja. Nie chciałam być w miejscu gdzie napięcie prawie dało się dotknąć. Sam po sekundzie ruszył biegiem za Sonią. Tylko Elif postanowiła zostać i pogadać z załamaną blondynką do której najwyraźniej dotarł sens jej słów.
- Nie gniewajcie się na mnie ale źle się czuję i wolałabym wrócić do siebie. - powiedziałam
- Może cię odprowadzimy?  - zapytała Elif
- Nie dziękuję,  dam sobie radę. - uśmiechnełam się do dziewczyn. Wzrok brunetki nie opuszczał mnie dopuki nie skręciłam w prostą ścieżkę do domków. Po otworzeniu drzwi wejściowych uderzyła we mnie fala chłodnego powietrza. Szybko weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi.
- Nie zwracajcie na mnie uwagi. - powiedziałam mijając Sonię i Sama siedzących na jednym z łóżek. Bardzo szybko zapanował mną spokój. Leżałam na plecach i wpatrywałam się deski podtrzymujące materac na górze łóżka piętrowego. Po chyba godzinie do pokoju weszły Kora i Elif. Blondynka podeszła do szatynki i po chwili rozmowy obie się uściskały. Dotarło do mnie że nic nie słyszę. Obraz przed oczami zaczoł mi się zamazywać. Dzieje się coś złego. - pomyślałam. Już kiedyś tak miałam, ale nie pamiętałam dlaczego i co się działo potem.
- Elif. - powiedziałam. Oczy wszystkich skierowały się na mnie. Mój głos był inny,  strasznie zachrypnięty. Ostatnie co ujrzałam to przerażenie w oczach mojej przyjaciółki i nowych znajomych.


czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 8

Na terenie obozu panował chaos. Wszyscy obozowicze chodzili dookoła domków zwiedzając okolice. Największy tłum był przy tablicy ogłoszeń, przynajmniej tak myślałam bo przez dużą grupę nastolatkóe ledwo mogłam odczytać napis namalowany na górze drewnianej ramy.
- Chodźmy zobaczyć o co chodzi. - powiedziałam.
- Lepiej zaczekać aż się rozejdą bo ja nie mam zamiaru się przeciskać między nimi. - powiedziała Sonia.
- Masz rację. - poparł ją Sam
- No dobra,  to gdzie idziemy? - zapytała Elif
- Możemy spojrzeć na harmonogram zajęć obozowych. - zaproponowałam. Podeszliśmy do drugiej tablicy przy której znajdowało się o wiele mniej osób.
,, Harmonogram zajęć obozowych.
Przewidujemy następujące atrakcje:
* nauka strzelania z łuku
* wycieczki krajoznawcze
* nauka o zwierzętach Afryki
* safari
* kompiele w pobliskich rzekach
* dyskoteki
* gry i zabawy grupowe
* zajęcia sportowe
* zawody sportowe
* konkursy
* kurs pierwszej pomocy
* kurs przetrwania w dżungli
* i wiele innych atrakcji"
- Cóż wydaje się ciekawie. - powiedziałam
- Tak a zwłaszcza te imprezy. - powiedziała Kora.
- Możemy iść zobaczyć ogłoszenia,  prawie nikogo tam nie ma. - powiedział Samuel.
- ,, Uprzejmie zwracamy się do uczestników naszego obozu aby w godzinach wieczornych nie chodzili po dworze z powodu tubylców zamieszkujących tutejsze lasy. Prosimy się nie denerwować obóz jest dobrze chroniony." - przeczytała Elif
- ,, Trzeciego dnia od przyjazdu młodzieży zostanie zorganizowana dyskoteka z okazji rozpoczęcia obozu. Wszystkich prosimy o przyjście do dużego domku na tyłach obozowiska od godziny 19,00. Następnego dnia rozpoczną się przewidziane atrakcje" - przeczytał Mark
- Jest jeszcze jedno ogłoszenie. - powiedziałam - ,, Każda wycieczka poza teren obozu bez zgody jakiegokolwiek opiekuna jest surowo karana. Nie wolno nikomu wychodzić do dżungli lub sawanny. Martwimy się o wasze bezpieczeństwo." - przeczytałam.
- Skoro jest tu tak niebezpiecznie dlaczego zorganizowali obóz w tym miejscu? - zapytała Kora
- To jest Afryka. Normalnie że czaji się niebezpieczeństwo. Ale sama widzisz że do okoła terenu chodzą ochroniarze. - powiedział Mark. Dopiero teraz zauważyłam ich obecność, wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni z bronią w ręku chodzili w okół wyznaczonych białym metalowym płotem granic obozu.
- Widzisz, jesteśmy tu bezpieczni. - powiedziała Elif kładąc dłoń na ramieniu Kory. Blondynka uśmiechneła się do brunetki. Było późne południe gdy poszliśmy na obiad do stołówki znajdującej się w dużym domku. Było tutaj mnóstwo regionalnych dań składających się głównie z owoców. Dla odważnych na stole znalazły się smażone mrówki, pająki i inne tego typu potrawy których nie zamierzam próbować. Było też mięso zebry. Jeden z opiekunów przekonywał nas że smakuje podobnie do naszej koniny. Z min kilku nastolatków płci męskiej, bo tylko oni jak narazie zdecydowali się spróbować wywnioskowałam że im smakuje. Z wielkiego kawałka mięsa będącego niedaleko mojego talerza ukrajałam mały kawałek wielkości bułki kajzerki. Spojrzenia niektórych osób wprawiały mnie w zakłopotanie,  nie lubiłam być w centrum uwagi. Gdy tylko spróbowałam mięsa od razu mi zasmakowało dlatego następny kawałek był większy. Moi nowo poznani znajomi i Elif poszli w moje ślady. Niedługo większość osób na stołówce zajadało się zebrą jakkolwiek by to nie brzmiało. Po posiłku skierowałyśmy się do domku. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w cienką bluzkę na noramkach i krótkie spodenki od kompletu. Od razu skierowałam się do swojego łóżka. Wyjęłam telefon i napisałam smsa do mamy: ,, Hej mamusiu. Jesteśmy już od kilku godzin w obozie. Przepraszam ze nie napisałam wcześniej ale zapomniałam. Mam dwie nowe koleżanki i dwóch kolegów z którymi dziele domek. Nie zadzwonię do ciebie bo za dużo będzie to nas kosztować ale obiecuję że będę często pisać. Dobranoc ". Nacisnełam przycisk wyślij. Po kilku minutach przyszła odpowiedź: ,, Cieszę się że ci się podoba. Miłej zabawy kochanie. Pisz często :) kocham cię. Dobranoc." Położyłam głowę na poduszce i zasnełam


środa, 29 lipca 2015

powrót do bloga

Witam wszystkich.
Postanowiłam że mimo braku komentarzy i ogólnego zainteresowania moim opowiadaniem będę publikować kolejne rozdziały w miarę regularnie co dwa tygodnie.
Jednak bbardzo bym prosiła aby komentarze pojawiały się bo to one motywują do dalszej pracy. Jeżeli chodzi o opowiadanie i osobny blog mojej koleżanki Ana bell nie wiem kiedy powróci do pisania. Dziękuję wszystkim czytającym naszego bloga.