- Aylin! Aylin! Co się dzieje? - krzyczałam potrząsając nieprzytomną szatynką.
- Idę po jakiegoś opiekuna. - powiedziała Sonia i szybko wybiegła z domku.
- Nie umieraj, proszę cię. Przecież obiecałaś że nigdy mnie nie zostawisz. - mówiłam.
- Nie dramatyzuj. - powiedział Mark.
- A ty byś się nie martwił jakby twój najlepszy przyjaciel zemdlał? - zapytałam
- No właśnie zemdlał, a nie umierał. - zauważył. Nie wiedziałam co powiedzieć, miał trochę racji ale to nie zmieniało faktu że Aylin z jakiegoś powodu straciła przytomność. Sekundy dłużyły mi się nie miłosiernie.
- Co się stało? - do domku wbiegł mężczyzna a tuż za nim Sonia.
- Nie wiem. Leżała na łóżku, powiedziała moje imię i zemdlała. - powiedziałam
- Trzeba ją zabrać do sali szpitalnej. - powiedział najprawdopodobniej opiekun.
- Daj mi ją. - poprosił Mark. - Zaniosę ją tam.- dodał gdy zmierzyłam go wzrokiem. Szybko wstałam z łóżka na którym leżała nieprzytomna dziewczyna.
- Nie upuść jej. - powiedziałam
- Bardzo śmieszne. - mruknoł. Jednym zdecydowanym ruchem podniósł Aylin.
- To nie był żart. - odparłam
- Nie jest ciężka. - głowa przekrzywiła jej się w ten sposób że była oparta o jego klatkę piersiową.
- Musisz jej to powiedzieć gdy się obudzi. - powiedziałam wychodząc za nim z domku
- Dlaczego? - zdziwił się
- Bo ona uważa inaczej. - zaśmiał się słysząc moje słowa. Przed wejściem do szpitala kazali mi zostać na zewnątrz. Mark natomiast mógł wejść.
- To nie fair. - marudziłam
- Przecież on ją niósł. Musieli go wpuścić. - powiedziała Sonia
- Tak ale mogliby jemu też kazać wyjść.
- Po co? Dzięki temu że jest w środku dowiemy się tego co nie powiedzą nam lekarze. - argument brunetki przemówił mi do rozsądku. Po kilku minutach ciemnoblond włosy chłopak wyszedł z sali szpitalnej.
- I jak? - zapytałam
- Wszystko dobrze. Obudziła się... - coś w tonie jego głosu mi się nie spodobało.
- Co ukrywasz? - zapytała Sonia. Widocznie też wyczuła to zawachanie w jego słowach.
- Ona nie pamiętała mnie, ani czego kolwiek. Zupełnie jakby straciła pamięć. - wyznał.
- To naprawdę dziwne. - powiedziała brązowooka.
- Już kiedyś tak miała. Mówiła mi o tym. Była nawet w szpitalu na szczegółowych badaniach ale nic nie wykazały.
- Czyli po jakimś czasie wróci do normy? - zapytał Mark
- Tak ale ostatnim razem gdy to jej się przytrafiło straciła pamięć na trzy dni. Tak mi mówiła jej mama. - powiedziałam
- A pamięta co robiła gdy odzyskuje wspomnienia? - zapytała Sonia
- No właśnie nie. Dlatego przez prawie dwa lata chodziła do różnych lekarzy. - mówiłam
- To całkiem fajne. Robisz wszystko na co masz ochotę i potem tego nie pamiętasz to jakby być pod wpływem alkoholu przez cały czas. - do rozmowy wtrącił się Sam.
- Ty nie pamiętasz ale inni tak. Kusząca perspektywa. Na prawdę pozazdrościć. - powiedziałam
- Nie musisz być sarkastyczna. - Sam zrobił urażoną minę.
- Mniejsza o to. Możemy wejść do Aylin? - zapytałam
- Powiedzieli że za godzinę przyprowadzą ją do domku. - odpowiedział Mark.
- Spoko. To idziemy. Poczekamy na nią. - powiedział blondyn. Siedzenie w jednym miejscu na tyłku okazało się zbyt nudne dla Sonii i Sama więc poszli znaleźć Korę. Zostałam sama z Markiem co by mnie bardzo ucieszyło bo chłopak jest przystojny, jego brązowe włosy były w artystycznym nieładzie a szare oczy błyszczały gdybym nie miała chłopaka.
- To co... - próbowałam zacząć rozmowę.
- Opowiedz mi o Aylin, na wypadek gdyby o coś się pytała. - powiedział Mark.
- Ona jest... - w tej chwili wszedł Michał.
- Co z nią? - zapytał
- Zemdlała. - wyjaśniłam
- Cześć. Jestem Michał. - powiedział wyciągając dłoń do szatyna.
- Mark. - odparł ściskając ją.
- Siadaj. - poklepałam dłonią miejsce obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w milczeniu. Ale ciszę przerwał Mark
- To opowiesz coś?
- Na jaki temat jeśli mogę wiedzieć? - zapytał Michał
- O Aylin. Mark chce wiedzieć o niej co nieco w razie jakby się go o coś zapytała. - wyjaśniłam
- Rozumiem. To nie jest zły pomysł. Co chcesz wiedzieć? - chłopak mojej przyjaciółki mnie zadziwił. Spodziewałam się innej reakcji.
- Podstawy. Typu gdzie mieszka, kilka słów o rodzinie, co lubi. Tyle żeby wiedziała coś o sobie. - powiedział Mark
- Czyli to znowu to, prawda? - zapytał Michał.
- Tak ale wszystko będzie ok. - próbowałam go pocieszyć.
- Kiedy miała pierwszy przypadek? - zapytał szarooki.
- Jakieś pięć lat temu. - odpowiedziałam.
- No więc: Aylin mieszka w Miami, na obrzeżach miasta niedaleko parku, ma mamę i młodszego brata dla których jest wsparciem a jej starszy brat jest dość dużym problemem. Lubi jazdę na rowerze, pływanie i czytanie książek uwielbia lody truskawkowe i w ogóle truskawki. Nie lubi ludzi zarozumiałych, ananasów i biegania. To tyle jeżeli chodzi o ogół. - powiedział Michał
- W zupełności wystarczy. - uśmiechnoł się Mark. Dalsza rozmowa zeszła na temat tego co my lubimy. Nawet nie wiedziałam kiedy czas zleciał. Ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam.
- Witam. To tutaj mieszka ta dziewczyna? - zapytał mężczyzna ubrany jak lekarz w szpitalu. Przed nim stała Aylin. Jej wzrok po koleji wędrował po mnie, Michale i zatrzymał się na Marku. Uśmiechneła się do niego.
- Tak to tu. Dziękujemy. - dziewczyna weszła do środka.
- Jestem Elif. Twoja najlepsza przyjaciółka. To jest Michał twój chłopak i Mark kolega z domku w którym mieszkasz. - mówiłam wskazując palcem na każde z nas. Spojrzałam na Marka. Był zdziwiony, zły i chyba smutny. Gdy tylko zorientował się że na niego patrzę złagodniał. Nie jestem głupia, domyśliłam się że szatynka wpadła mu w oko, chciałam się uśmiechnąć ale darowałam sobie. Zamiast tego posłałam mu rozbawione spojrzenie. Chłopak doskonale udawał że nie wie o co mi chodzi ale ja nie dam się tak łatwo zbić z tropu.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Witam wszystkich!
Za nami już trzy dni szkoły. Jestem bardzo ciekawa jak dla Was zaczoł się ten nowy rok szkolny i jak spędziliście wakacje. Moje niestety minęły mi na praktykach a potem w pracy :-/ . Cieszę się na powrót do szkoły. A Wy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz