poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 11



W pierwszej chwili rozpoznałam tylko ciemnoblond włosego chłopaka o szarych oczach. Przez mgłę pamiętam jak mnie gdzieś niósł. Moje myśli a właściwie ich resztki krążyły po mojej głowie w zastraszającym tempie co wywoływało ból głowy. Palcami dłoni masowałam skronie w nadzieji że to pomoże. Po kilku minutach powtarzania tej czynności rozczarowałam się.
- Głowa Cię boli? - zapytała czarnowłosa dziewczyna. Przykucneła naprzeciwko mnie i dłonią wsparła się łóżka na którym siedziałam. Szukałam jej imienia. Elif.
- Trochę ale to nic. - starałam się ją uspokoić bo mimo tego że nie pamiętam prawie niczego o fioletowookiej to czułam że jest mi bardzo bliska.
- Martwię się o ciebie. - powiedziała
- Nie potrzebnie. Za kilka dni wszystko wróci do normy. - mówiłam
- Tak... - trochę zwlekała z odpowiedzią co wzbudziło moje podejrzenia.
- Nie mówicie mi wszystkiego prawda? - to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
- To nie tak. Nadmiar informacji w krótkim czasie jest nie wskazany. Wiem że chciałabyś o wszystkim wiedzieć już ale tak się nie da. Wszystko po koleji. - tłumaczył Michał.
- Rozumiem, ale wy nie macie pojęcia jak to jest mieć pustkę w głowie, jak to jest nie pamiętać. - powiedziałam.
- Masz rację. My nie wiemy jak to jest dlatego nie mamy pojęcia jak się zachować. - powiedziała Elif
- Przepraszam. - powiedziałam.
- Za co? - zapytał Mark
- Sama nie wiem, ale poczułam że powinnam przeprosić. - wytłumaczyłam.
- Mimo że twoja pamięć zawodzi to ty się niezmieniłaś. - powiedziała brunetka chwytając moją dłoń. Uśmiechneła się do mnie. Tak... - pomyślałam - gdybym tylko nie zapomniała jaka byłam...
- A co jeśli teraz będę się zachowywać inaczej niż wcześniej? - zapytałam
- Narazie zachowujesz się dokładnie tak samo. - powiedziała Elif.
- To dobrze. - stwierdziłam ciesząc się że chociaż jedna rzecz się nie zmieniła. Mój charakter.
- Co dzisiaj robimy? - zapytałam
- Dyrekcja obozu urządza dyskotekę z okazji przyjazdu nowych obozowiczów. - powiedział Mark
- Idziemy? - zapytałam
- Jak chcesz. Tylko ty nie przepadasz za imprezami. - powiedziała Elif
- Nie pamiętam nawet dlaczego. - powiedziałam
- Najlepiej jeśli pójdziesz i zobaczysz czy ci się podoba czy nie. - stwierdził szarooki.
- Ma rację. - ucieszyła się brunetka. Do wieczora było jeszcze dużo czasu. Postanowiłam się przejść, ciężko było przekonać innych że chcę iść sama, po kilku minutach żmudnych tłumaczeń że dam sobie radę w końcu odpuścili. Moja najlepsza przyjaciółka nadal była temu przeciwna ale cóż to jej problem. Nigdy nie chciałam być dla kogo kolwiek ciężarem, nie pamiętam dlaczego ale tak było i jest a przynajmniej tak czuję. Powoli spacerowałam między domkami innych obozowiczów. Nikt nie zwracał na mnie specjalnie uwagi co mi bardzo odpowiadało. Ostatnie czego wtedy chciałam to niewygodne pytania i rozmowa z kimś kogo nie pamiętam a powinnam. Rozejrzałam się dookoła. Zauważyłam polanę na której rozłożone były różne koce. Usiadłam na jednym. Był pod drzewem które rzucało cień na mnie i kilku innych nastolatków. Położyłam się na miękkim kocu i patrzyłam jak słońce próbuje przedrzeć się przez koronę drzewa. Zaczęłam zastanawiać się nad tym wszystkim czego nie pamiętam. Kim jest moją mama? Jak wygląda? Jak jest umeblowany mój pokój? Czego nie mówię innym? - pytania kłębiły się w mojej głowie jak chmury na niebie. Telefon - pomyślałam doznając olśnienia. Tam mam smsy... wyciągnęłam wspomniane urządzenie z kieszeni. Zaczęłam czytać wszystkie wiadomości. Najwięcej pisałam z Elif - co mnie specjalnie nie zdziwiło,  potem był Michał - też niewielkie zaskoczenie,  jeszcze kilka innych osób które jak wynikało z pisanych smsów były z mojej klasy w szkole. Na trafiłam na konwersacje z nie jaką Amber. Ostatni tematem który przedyskutowałyśmy były jej włosy a mianowicie czy ma je przefarbować. Dowiedziałam się że była blondynką o złotych oczach.
,, Chcę mieć różowe włosy" - przeczytałam w myślach. Uśmiechnełam się. Jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić dziewczyny w różowych włosach, no chyba że w jakiejś bajce. Dobrze że udało mi się ją odwieść od tego pomysłu.
- Z kim tak romansujesz? - usłyszałam nad sobą
- Z nikim. Czytam. - powiedziałam wyglądając z nad telefonu. Michał wpatrywał się we mnie z głupim uśmiechem.
- Coś ciekawego?  - zapytał kładąc się obok mnie.
- Nawet bardzo. Dużo się mogę dowiedzieć. - odparłam
- Mogę poczytać z tobą?
- Nie słyszałeś że nie czyta się czyjeś korespondencji?
- Słyszałem. To ty listy czytasz?
- Smsy.
- Od kogo? - zapytał
- Od różnych osób. - odparłam
- Aha. - mruknoł pod nosem. Nie zmierzałam mu się z czego kolwiek tłumaczyć. Może i był moim chłopakiem ale to nie dawało mu prawa do kontrolowania mnie. Siedzieliśmy w ciszy która swoją drogą wcale mi nie przeszkadzała, wróciłam do swojej lektury.
- To może ja sobie pójdę,  widzę że nie jestem ci potrzebny. - powiedział wstając. Wzruszyłam tylko ramionami.
- Jak możesz się tak zachowywać?  - zapytał zdenerwowany
- O co ci chodzi? - zapytałam podnosząc się do pozycji siedzącej. Nogi ułożyłam w siad skrzyżny.
- Nie zwracasz na mnie uwagi. - powiedział
- Ach tak? Swoją drogą nie prosiłam abyś za mną tu przyszedł. Nawet przez chwilę nie mogę być sama?
- Po pierwsze: postanowiłem się przejść, a po drugie: nie było przy tobie nikogo przez dwie godziny i chciałem zobaczyć czy wszystko ok.
- Tak bo ja potrzebuje niańki. - ta rozmowa coraz bardziej działała mi na nerwy.
- Teraz potrzebujesz! - krzyknoł
- Nie drzyj się na mnie. - powiedziałam jeszcze spokojnym tonem.
- Jestem twoim chłopakiem i to mi daje prawo do...
- Nie to ci nie daje żadnego prawa! - przerwałam mu - Jeżeli masz zamiar kontynuować tą rozmowę to ja sobie idę bo nie mam zamiaru wysłuchać twoich mądrości. - stał chwilę wpatrując się we mnie po czym obrócił się na pięcie i odszedł. Spojrzałam na zegar w komórce. Zostało jeszcze dużo czasu do imprezy na którą szczerze mówiąc miałam coraz mniejszą ochotę. Wyłączyłam wiadomości i puściłam swoją playlistę na bardzo cichym poziomie dźwięku. Telefon położyłam koło swojej głowy tak aby dobrze słyszeć i żeby nikt inny nie wiedział czego słucham. Miałam dość chaotyczny styl jeżeli chodzi o muzykę. Najwięcej piosenek z gatunku pop i kilka rapu. Leżałam przez godzinę po czy wstałam i poszłam do domku.
Gdy tylko weszłam od razu zauważyła mnie Elif.
- Gdzie ty byłaś tyle czasu sama? - zapytała
- Na polanie. - odparłam
- Widziałam Michała, był wściekły, coś tam gadał że się pokłóciliście, ale nie chciał drążyć tematu. Powiesz mi o co poszło? - brunetka patrzyła na mnie czekając na odpowiedź. Szybko rozważałam co powiedzieć ale w końcu stwierdziłam że to nasza sprawa.
- Nie, to nasze problemy. - powiedziałam. Fioletowe oczy Elif zrobiły się wielkie.
- My sobie o wszystkim mówimy. - powiedziała
- Czas najwyższy to zmienić. - powiedziałam
- Co proszę? - zdziwiła się
- To co słyszysz. A poza tym czuję że od dawna nie wiemy o sobie wszystkiego. - uznałam temat za skończony. Elif opuściła głowę. Wtedy do rozmowy wtrąciła się Kora.
- No dalej dziewczyny, szykujemy się bo nie zdążymy. - Elif zaczęła czegoś szukać w swojej szafie. Po chwili wyjęła z niej krótką fioletową spódniczkę obszytą koronką oraz czarną bokserkę z cekinami na przodzie. Włosy zaczesała w wysoką kitkę. Kora pomogła mi wybrać strój na imprezę. Składał się z białych krótkich spodenek i turkusowej tuniki z wycięciem do ramion na krótki rękaw. Do tego ubrałam białe balerinki z złotą klamrą w kształcie koła na przodzie. Moje proste włosy zostały zakręcone lokówką na końcach. Do tego kilka dodatków takich jak: bransoletki w kolorze złotym,  kolczyki tzw. łezki i pierścionek który znalazłam w swojej kieszeni od kurtki. Był dość nietypowy, był średniej grubości, złoty ale najdziwniejszy był kamień w kształcie koła, był jak przezroczysty kryształ ale gdy tylko zakładałam go na palec widać w nim było błękitne refleksy. Przyglądałam mu się przez chwilę.
- Gotowa. - powiedziała Kora. Spojrzałam na koleżankę,  była ubrana w różową, krótką sukienkę, czarne szpilki, na szyi miała długi czarny naszyjnik z malutkich koralików. Włosy spieła w kok. Sonia natomiast ubrała granatowe krótkie spodenki i czerwoną bluzkę na rękaw 3/4. Włosy zostawiła rozpuszczone. Na nogach miała czarne sandały na małym korku. Chłopcy wyglądali świetnie. Sam ubrał niebieską koszulkę na krótki rękaw i jeansowe spodnie za kolana. Mark ubrał ciemne spodnie za kolana, białą bluzkę na krótki rękaw i na to ciemnoniebieską koszulę sięgającą łokci, zostawił ją odpiętą. Byliśmy gotowi do wyjścia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz