Od dwóch godzin pakowałam się na tą wycieczkę, spojrzałam na zegar musiałam się wcześniej położyć bo wyjazd z pod ratusza był o 4 nad ranem. Szczerze mówiąc cały czas miałam co do tego obawy ale nie miałam zamiaru aby to zepsuło mi zabawę. Wziełam jeszcze szybki pryśnic i poszłam spać. Budzik obudził mnie godzinę przed wyjazdem. Ubrałam się w ciemne spodnie rurki, białą tunikę ze srebrną różą i granatowe buty na średnim koturnie. W kuchni była już moja mama.
- Cześć kochanie. Wyspałaś się? - zapytała mama
- Cześć mamusiu, tak wyspałam się. - powiedziałam
- To dobrze. Zjedz śniadanie. Niedługo Elif powinna przyjechać.
- Tak wiem. - westchnełam
- Nie martw się. Damy sobie radę. - powiedziała z uśmiechem.
- Tak wiem. - powtórzyłam. Nie mineło dużo czasu i Elif wraz z rodzicami siedziała u nas w salonie. Po kilku minutach zaczeliśmy znosić walizki do samochodu. Auto ojca Elif było duże, miało spory bagażnik i było pięcioosobowe. O 3,40 byliśmy już pod ratuszem. Stał tam autokar który miał nas zawieść na lotnisko. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu była tam też Amber.
- Amber? Co ty tu robisz? - zapytałam
- Jadę z wami. - powiedziała blondynka
- Ale jak to? - zdziwiła się Elif.
- Tak to że jedna z moich koleżanek też wzieła udział w tej loterii i wygrała a jej siostra z którą miała jechać zachorowała i ona postanowiła zabrać ze sobą mnie. - wyjaśniła złotooka.
- Teraz wszystko jasne. - powiedziałam - Cieszymy się.
- Ja też się cieszę. - powiedziały chórem Elif i Amber.
- Chodźcie schować bagaże. - powiedziała moja mama. Po kilku minutach zjawiły się trzy kobiety i trzech mężczyzn, którzy byli naszymi opiekunami.
- Witamy wszystkich serdecznie. - powiedziała jedna z nich - Jesteśmy szczęśliwi że tylu młodych ludzi weźnie udział w wycieczce do Afryki na obóz dla młodzieży. Będziecie mieli zapewnione wyżywienie, nocleg w przytulnych domkach i wiele atrakcji. Mam nadzieję że wszyscy będziecie zadowoleni.
- Zapraszam młodzież do autokaru. Za chwilę odjerzdżamy. - powiedział jeden z opiekunów. Porzegnałam się z rodzicami i między ludźmi spostrzegłam Danna i Michała.
- Patrz! Dann i Michał tam są. - powiedziałam do Elif. Na jej twarzy pojawił się rumieniec. - Czy ja o czymś nie wiem? - zapytałam szturchając ją w ramię.
- Powiem ci w autokarze. - odpowiedziała i ciągnąc mnie za sobą ruszyła w ich stronę.
- Cześć - powiedziali widząc nas
- Hej. - odparłam przytulając się do nich. Ku mojemu zdziwieniu Dann pocałował Elif.
- Czyli na prawdę o czymś nie wiem. - powiedziałam na co moi przyjaciele się zaśmiali.
- Dann mi opowiedział co się działo. - pochwalił się Michał
- Ja zaraz się dowiem w autokarze. - chciałam mu dogryźć ale on się tylko uśmiechnoł.
- A tak w ogóle co wy tu robicie co? - zapytała Elif
- Nie cieszysz się na mój widok? - zapytał Dann
- Cieszę ale na pewno wam nie uwierzę że przyszliście tylko po o aby się z nami pożegnać. - powiedziała Elif
- Ja przyjechałem z Michałem. - powiedział szatyn
- A on tu po co? - zapytałam
- Dla twojej informacji ja też jadę. - powiedział obejmując mnie w pasie po czym przyciągnął mnie do siebie.
- Nie wspominałeś o tym wcześniej. - zauważyłam.
- Chciałem ci zrobić niespodziankę. - odparł brunet
- I zrobiłeś. - przytuliłam się do niego.
- Ekhem... - usłyszałam po czym się odwróciłam. Za nami stali nasi rodzice. Moja twarz oblała się intensywnym rumieńcem, szybko odsunełam się od Michała. Z resztą oni nie wyglądali lepiej.
- Czas na was. - powiedział ojciec Elif
- Już idziemy. - powiedzieliśmy. Wsiadając do autokaru jeszcze raz się pożegnałam z mamą i przytuliłam się do Danna a on i Elif pocałowali się po czym brunetka usiadła obok mnie w autokarze.
- Opowiadaj. - powiedziałam.
- W samolocie. - odparła zakładając słuchawki na uszy. Za nami siedzieli Michał i jego kolega Jack. Podróż trwała około dwóch godzin. Na miejscu szybko przesiedliśmy się do samolotu, siedziałam przy oknie.
- No to teraz gadaj. - powiedziałam gdy samolot już wystartował/
- Ok. - westchneła i zaczeła opowiadać mi wszystko począwszy od balu do wizyty w jego domu.
- Powiedział ci o Beatris prawda? - zapytałam.
- Tak... ale... skąd ty to wiesz? - zapytała ciemnooka z zdziwieniem malującym się na jej twarzy
- Kiedyś też z nim rozmawiałam i zwierzył mi się z tego co go dręczyło, myślę że dzięki temu lepiej to znosił.
- Ale dlaczego ci to powiedział?
- Nie wiem. Powiem ci że ja bardzo dużo wiem na temat wielu osób i one mogą mi zaufać, wierzę że tobie też bo inaczej nigdy nie poznałabyś tajemnicy ich rodziny.
- Czyli wiesz że oni są...
- Tak wiem. - przerwałam jej
- Skąd? - zapytała
- Od Ajane. - odparłam
- Jak to się stało że ci powiedziała?
- Jakiś czas temu szłam na spacer i spotkałam piękną dziewczynę którą atakowała grupa mężczyzn. Postanowiłam jej pomóc, podniosłam z ziemi kij i rzuciłam się na jednego z nich. Zostałam lekko draśnięta w prawe ramie, ale dziewczyna była mocniej poraniona. Później stało się coś zaskakująco dziwnego ale i wspaniałego, ona zaczeła używać swojej mocy, nie mogę ci powiedzieć jakiej ale pokonała ich wszystkich a jej rany zaczeły się regenerować na moich oczach. Usiadłyśmy na trawie i opatrując mi ramię opowiedziała mi to co mogła mi powiedzieć, mówiła głownie o sobie, trochę wspomniała o ich świecie i zasadach jakie nim rządzą. Po jakimś czasie zaprosiła mnie do siebie i wtedy poznałam jej męża. Wtedy długo rozmawialiśmy, ale głownie o błahych sprawach. Upłyneło kilka miesięcy i poznałam Danna. Zaczełam z nim rozmawiać, zaprzyjaźniliśmy się i po kilku wizytach w jego domu opowiedział mi o Beatris. Następnie dowiedziałam się że ma przyjaciela wśród ludzi i tak poznałam Michała. - krótko opowiedziałam
- A znasz więcej... takich jak oni? - zapytała Elif
- Tak, ale nie są tak przyjaźnie nastawieni do takich jak my czy Michał. - odparłam
- Mogę ich poznać? - zapytała nie pewnie
- Myślę że przyjdzie na to czas, ale proszę nie chodź nigdzie bez obecności Danna, Erika, Ajane czy mojej, bo to może być niebezpieczne. - poprosiłam ja
- Oczywiście. - powiedziała z uśmiechem
***
Ciekawe ile jeszcze wiesz? - zastanawiałam się patrząc na przyjaciółkę wpatrzoną w widoki za oknem - I kiedy ja się tego dowiem. I pomyśleć że gdyby nie mój związek z Dannem to nigdy bym się niczego nie dowiedziała. Ona na prawdę potrafi dochować tajemnicy, nawed nie było po niej widać że wie o czymś co dla ludzi jest bajką. Chciałavym mieć jej wiedzę na te tematy, chociaż jeżeli wampiry są niebezpieczne to ona chciała mnie chronić?
- Czy nie mówiąc mi tego wszystkiego tak jakby mnie chroniłaś? - zapytałam
- To niendo końca tak. Z jednej strony chroniłam osobę co mi o tym powiedziała a z drugiej nie narażałam nikogo innego na niebezpieczeństwo z powodu wiedzy na dany temat. - powiedziała odwracając się do mnie
- Czyli cały czas byłaś zagrożona. - powiedziałam - I nadal jesteś. - dodałam
- Terez przeze mnie i ty jesteś.
- Serio? A co nam grozi? - ciekawość wzieła górę. Aylin westchneła i zaczeła wpatrywać się w oparcie fotela przed nami. Przez chwilę panowała cisza.
- Trudno dokładnie powiedzieć. Istnieje możliwość że wampir wyższej klasy może zajrzeć nam w umysł i dowiedzieć się czegoś co może wykorzystać przeciw komuś innemu - powiedziała
- I to by było takie straszne?
- A jakbyś się czuła gdyby komuś się coś stało z twojej winy i gdyby ktoś dowiedział się o tobie czegoś co mógłby przeciw tobie wykorzystać?
- A co by mógł przeciw mnie wykorzystać. Przecież nic złego nie zrobiłam. Ty chyba też nie, prawda? - zapytałam
- Tak... - powiedziała bez przekonania
- Ej co jest? - zmartwiłam się
- Nic - odparła szatynka
- Tylko mi nie mów że zrobiłaś coś strasznego. - teraz to już na prawdę się o nią bałam
- Nie martw się nie zrobiłam.
- Czemu kłamiesz? - zapytałam
- Nie kłamię.
- To powiedz mi co takiego mogą przeciw tobie wykorzystać. - byłam uparta jak osioł
- Nie ważne. - powiedziała szybko i odwruciła się do okna.
- Aylin? - zapytałam ale nie odpowiadała. Powiedziałam jej imię jeszcze kilka razy ale to nic nie dało.
- Aylin do cholery! - krzyknełam. Kilka osób się na mnie spojrzało.
- Co? - zapytała zielonooka
- Czego nie chcesz mi powiedzieć? - zapytałam
- Nic istotnego.
- Gdyby to nie było istotne to byś się tak nie broniła przed odpowiedzią. - zauważyłam
- Nie chce o tym rozmawiać ok.
- Dobra, dobra dam ci spokój. - powiedziałam opierając się o oparcie fotela. Włożyłam słuchawki do uszu i przez kilka godzin zastanawiałam się nad tym co jest tak ważne że nawed ja nie mogę tego wiedzieć. Co jakiś czas rozmawiałyśmy ale nie wchodziłyśmy na wcześniejszy temat. Gdy w końcu lot samolotem zblirzał się ku końcowi- dowiedziałam się o tym gdy pilot kazał nam ustawić krzesła do pozycji wyjściowej czy jakoś tak i zakomunikował że zbliżamy się do londowania - ucieszyłam się gdyż szczerze mówiąc byłam lekko obrażona na Aylin. Gdy samolot wylądował i otworzyły się drzwi uderzyła w nas fala gorąca. Powoli, jeden za drugim schodziliśmy po schodach. Na dole stał dziwny facet ubrany na czarno. Pomyślałam że mu odbiło, taki żar a on na czarno, poza tym słońce leci do czarnego.
- Czubek. - powiedziała Aylin patrząc na tego mężczyzne. Mimo wolnie się uśmiechnełam
- Czyżbyś potrafiła czytać w myślach i tego też nie chciaaś mi powiedzieć dla mojego dobra? - zapytałam z sarkazmem
- Nie... a co? - zdziwiła się
- Nic bo myślałam o tym samym, a teraz myślę że mi nie ufasz. - starałam się jej dogryść ale pewnie nieświadomie to ona dogryzła mi
- Gdybym ci nie ufała to nie powiedziałabym ci niczego na temat Danna, jego rodziny i towarzystwa w którym się obraca ponad to raczej zapobiegłabym waszemu związkowi lub chociaż bym go opuźniła a ty dalej byś żyła w niewiedzy lub wiedziałabyś o tym co ci powiedział Dann ale niw wiedziałabyś że ja cokolwiek wiem bo dalej udawałabym idiotkę. Tak by było gdybym ci nie ufała. A to że nie chc3 ci czegoś powiedzieć dla twojego i mojego dobra i ty nie możesz się z tym pogodzić to już twój problem nie mój. - powiedziała wyprzedzając mnie gdy już zeszłyśmy po schodach. Szybkim krokiem weszła do autobusu który stał już na lotnisku gdy wylądowaliśmy. Dopiero gdy znikneła mi z oczu dotarł do mnie sens jej słów i poczułam się jakbym dostała w twarz i dopiero teraz włączyła swoje myślenie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz