Gdy pierwszy raz spotkałem ją w parku byłem pod wrażeniem jej urody
i uroku osobistego. Ta dziewczyna miała coś w sobie, coś co kazało mi
do niej podejść. I te jej oczy... Niepotrzebnie jej to powiedziałem na
tym balu, ale nie mogłem się powstrzymać. Tylko co ona sobie teraz o
mnie pomyśli? Od razu poczułem szybsze bicie jej serca gdy na mnie
spojrzała, ale czyżby ona coś do mnie wtedy poczuła? Dobrze wiedziałem
że mnie szuka w tym parku, przychodziła codziennie, ale nie zawsze sama.
Co ja mam teraz zrobić? - zapytałem sam siebie siadając na łóżku w moim
przesadnie wielkim pokoju. Ściany koloru ciemnego marmuru z
krwistoczerwonymi paskami pod białym sufitem nadawały odrobiny
przytulności wśród przestrzeni. Pod jedną ze ścian stało wielkie łoże z
baldachimem w tym samych odcieniach co ściany, biurko, stolik do kawy,
kanapa i dwa fotele w odcieniu szarości i kilka szaf pełnych garniturów i
innych eleganckich ubrań, ale była też jedna z zwykłymi rzeczami
przeciętnego nastolatka jakim zawsze chciałem być, ale nie powiem
niektóre moje umiejętności jakie posiadam są przydatne między innymi do
szpiegowania pięknej nieznajomej. W ogóle po co ja wtedy za nią
polazłem? - pacnąłem się otwartą dłonią w czoło - przecież gdyby mnie
wtedy zobaczyła, nie w sumie by mnie nie zobaczyła bo mógłbym przy
pomocy swojej zawrotnej szybkości się schować, ale ty chodzi o sam fakt.
Ale dlaczego ja o niej ciągle myślę? Czyżbym się zakochał? Nie,
przecież minęło tyle lat nim kogokolwiek obdarzyłem tym uczuciem, a poza
tym nie jestem człowiekiem, a ona nim jest. Nie pozwolę sobie na
kolejny błąd! Zdenerwowany wstałem z łóżka.
- Coś cię gnębi kuzynie? - usłyszałem aksamitny głos mojej kuzynki.
- Nie, tylko myślę. - powiedziałem ze spokojem.
- Myślisz o czymś co cię denerwuje? - usiadła na kanapie a jej
piękne niebieskie oczy patrzyły na mnie oczekując szczerej odpowiedzi.
- Można tak powiedzieć...
- Co się stało? - zapytała przegarniając swoje białe włosy za siebie.
- Myślę o dziewczynie. - powiedziałem opierając głowę na oparciu aby nie patrzeć na lekko uśmiechniętą twarz Ajane.
- O dziewczynie? - powtórzyła. Spojrzałem na nią, nie była uśmiechnięta tylko zdziwiona
- Tak. - odpowiedziałem
- To do ciebie nie podobne. Nigdy nie patrzyłeś na jakąkolwiek dziewczynę w ten sposób odkąd Beatris...
- Pamiętam! - przerwałem jej. - Przepraszam po prostu nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałem ciszej.
- Nie to ja przepraszam nie powinnam ci o tym przypominać, ale
wiedz że ja też bardzo lubiłam Beatris i też często o tym myślę i bądź
pewien że nikt cię nie obwinia o to co się stało bo wie o tym tylko
rodzina. - powiedziała powoli i wstała - A teraz wybacz bo muszę już
iść. - Ruszyła do wyjścia
- Zaczekaj proszę. - powiedziałem. Już chciałem złapać ją za rękę i
zatrzymać ale się powstrzymałem. Zamiast tego odprowadziłem ją wzrokiem
do drzwi i usiadłem z powrotem na kanapie. Jaki ja jestem głupi! -
miałem ochotę walić we wszystko co miałem pod ręką - Przecież ona i jej
mąż cały czas mnie wspierali, pomagali mi ukrywać ten związek i całą tą
chorą sytuację! A jej odpłacam wydzierają na nią ten mój nie wyparzony ryj!
Przecież ona też cierpi może nawet bardziej niż ja bo to przez jej jad
ona umarła a, Beatris była jej przyjaciółką. Jak ja mogę tak myśleć o
Ajane! To moja wina ja jej o wszystkim powiedziałem, ja prosiłem kuzynką
aby ją ugryzła! Byłem wściekły i rozżalony. Postanowiłam pójść do osoby
z którą najlepiej mi się rozmawia. Szybko się przebrałem w dżinsowe
spodnie, niebieską koszulkę na krótki rękaw i czarną bluzę z adidasa.
Szybkim krokiem opuściłem posiadłość Ajane i Erika. Biegiem ruszyłem w
stronę domu Elif. Tylko jak idiota nie pomyślałem co jej powiem gdy już
będę na miejscu.
- Dann? Co ty tu robisz? - zapytała Elif otwierając drzwi
- Yyy... ja... - nie wiedziałem jak się wytłumaczyć, bo co niby jej
powiem? Przed laty pozwoliłem zginąć dziewczynie którą kochałem i
dzisiaj moja kuzynka nie chcący mi o tym przypomniała a ja zachowałem
się jak dupek i ją uraziłem?
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - zapytała wyrywając mnie z zadumy
- Od Michała. Chciałem z tobą porozmawiać. Przejdziemy się gdzieś?
- No pewnie tylko pójdę się ubrać. - powiedziała. Była ubrana w
piżamę. Dopiero teraz się skapnąłem która jest godzina, powoli zaczynało
się ściemniać.
- Ok. Poczekam, nie śpiesz się. - powiedziałem z uśmiechem. Po
kilku chwilach dziewczyna była już gotowa, miała na sobie czarne spodnie
rurki i brązową bluzkę na długi rękaw. Chodziliśmy wokół osiedla
blokowego w którym mieszkała Elif. Było mi głupio bo nie mogłem jej
powiedzieć prawdy.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać? - zapytała
- O niczym. Chciałem tylko po przebywać w twoim towarzystwie. -
powiedziałem szczerze. Na policzkach dziewczyny pojawiły się urocze
rumieńce.
- Mogę być szczera? - zapytała
- No pewnie. - odparłem, nie wiedziałem czego się spodziewać.
- To fajnie. Wiesz myślałam o tobie i o tym co się działo wczoraj na balu u Kasandry.
- Można powiedzieć że też się nad tym zastanawiałem i chciałbym cię
przeprosić za to moje idiotyczne zachowanie wtedy na balkonie. -
powiedziałem szybko zanim pomyślałem co mówię.
- Idiotyczne? - zapytała cicho. Spojrzałem na nią, oczy miała pełne
łez, ale nie płakała. Poczółem ogromną chęć przytulenia jej i
pocieszenia, ale nie mogłem tego zrobić. Zamiast tego stałem na
przeciwko niej i patrzyłem jej w oczy.
- Przecież nie powinienem tego robić. Ledwo się znamy, a ja robię ci jakąś nadzieję na to czego nie może być między nami...
- Dlaczego nie? - zapytała
- Ponieważ nie chcę cię skrzywdzić. - szepnąłem na tyle głośno aby mogła mnie usłyszeć
- Nie skrzywdzisz mnie. Jestem tego pewna. - powiedziała powoli do mnie podchodząc
- Skąd możesz to wiedzieć. Przecież jestem... - już chciałem zdradzić jej tajemnicę jakiej nie może poznać
- Bo wiem - szepnęła kładąc mi dłoń na policzku. Patrzyłem w jej piękne brązowo-fioletowe oczy.
- Ale ja... - już nie mogłem dłużej nad sobą zapanować. Ona była
tak blisko mnie, jej zapach tak bardzo mnie kusi, ja chyba ją kocham.
Nie wiele myśląc delikatnie ją pocałowałem, po chwili zrobiłem to
jeszcze raz aż w końcu delikatny pocałunek zmienił się w coś czego nigdy
bym się nie spodziewał. Czułem miłość, gorące uczucie jakie
przepełniało mnie całego. Po jakimś czasie odsuneliśmy się od siebie.
- Kocham cię. - powiedziała patrząc mi głęboko w oczy
- Ja ciebie też i to nawet bardzo. Jesteś jedyną dziewczyną którą
pokochałem po tamtych wydarzeniach, a to było tak dawno temu. -
powiedziałem
- Opowiesz mi? - zapytała ostrożnie. Długo rozważałem wszystkie za i przeciw aż zdecydowałem się opowiedzieć jej całą prawdę.
- Mogę powiedzieć ci wszystko jutro? - zapytałem
- Oczywiście. - odparła
- Dobrze a teraz muszę już iść.
- Tak szybko?
- Tak. - odprowadziłem ją pod same drzwi od jej bloku i przytuliłem na pożegnanie.
- Do jutra. - powiedziałem
- Do jutra. - odparła z uroczym uśmiechem i weszła na korytarz.
Powolnym krokiem doszedłem do posiadłości. Całą drogę myślałem o tym jak
powiedzieć Ajane i Erikowi co zrobiłem. Będąc już w domu przy rozmowie z
nimi postawiłem na szczerość, opowiedziałem im wszystkie moje uczucia
do niej i myśli jakie mnie dręczą, o dziwo nie skarcili mnie za głupie
zachowanie tylko z wyczuwalną w powietrzu troską o mnie rozważali każde
wypowiedziane przeze mnie słowo
- Jesteś pewien swojej decyzji? - zapytał Erik
- Jak niczego innego w życiu. - powiedziałem. Blondyn tylko pokiwał głową ze zrozumieniem
- Czyli jutro ją poznamy? - zapytała Ajane
- Tak, mam nadzieję że nie macie nic przeciwko temu aby tutaj przyszła.
- Oczywiście że nie. Przecież to także twój dom. - powiedział mąż mojej kuzynki. Z wdzięcznością pokiwałem głową.
- O której godzinie możemy spodziewać się gościa? - zapytała białowłosa z wyraźną ekscytacją
- Mam po nią przyjść około południa, tylko później wyjeżdża na
wycieczkę do Afryki. Michał i jej przyjaciółka Ajlin też tam będą. -
powiedziałem
- Dobrze, ale zamierzasz powiedzieć jej całą prawdę? Również o tym
kim jesteśmy? Ufasz jej na tyle aby mogła poznać nasz sekret? - zapytał
niebieskooki. Nie wiedziałem co powiedzieć.
- Jeżeli jest przyjaciółką Aylin to można jej ufać. - powiedziała Ajane
- Skąd znacie Aylin? - zapytałem zdziwiony
- Kilka miesięcy temu zostałam zaatakowana przez zgraje
Zbuntowanych, wtedy ona szła pobliską drogą wzięła jakiś kij i rzuciła się na jednego z nich. Pomogła mi nie wiedząc na
kogo się porywa. Moje rany zagoiły się na jej oczach, wiedziała też jak używam mocy ale obiecała że nikomu o tym nie powie. Opatrując jej draśnięcie opowiedziałem jej
historię o wszystkich istotach jakie żyją w ukryciu prze ludźmi. Nie
wiedziałam dlaczego jej to mówię ale czułam że mogę jej ufać i że nikomu
nie powie o tym czego się wtedy dowiedziała. - opowiedziała
- Ja też tak mam w jej towarzystwie. Powiedziałem jej nawet o Beatris. Czułem wtedy że mógłbym się jej
zwierzyć i przy tym mieć pewność że nikomu tego nie powtórzy i do dziś tak się przy niej czuję. -
powiedziałem myśląc o koleżance
- Ona jest wyjątkowa, ma w sobie coś czego nie mogę rozgryźć. - zamyślił się Erik - Ale myślisz że Elif też taka jest? - zapytał
- Ufam jej. - powiedziałem pewnie
- A my ufamy tobie. - powiedział patrząc na swą żonę o ona kiwnęła głową.
- Dziękuję wam. - powiedziałem
- Nie ma za co. - powiedział
- Późno już. Chodźmy spać. - powiedziała kuzynka.
- Dobranoc. - powiedzieliśmy wszyscy razem. Uśmiechnąłem się z z
wdzięcznością i poszłem do swojego pokoju. Długo nie czekałem na sen.
Obudziłem się około dziewiątej rano. Na stole czekało już śniadanie. Nie
mogłem się doczekać przyjścia mojej ukochanej. Przyzwyczaiłem się do
tego że miejsce Beatris w większości zajęła Elif ale nie zamierzałem
wyrzucać byłej dziewczyny ze swojego serca. O dziesiątej byłem już
gotowy. Te dwie godziny dłużyły mi się niemiłosiernie ale wreszcie
nadeszło południe. Szybko zjawiłem sie pod jej domem. W domofonie
usłyszałem jej głos.
- Już idę. - powiedziała i po chwili stała przede mną ubrana w piękną kremową sukienkę przed kolana i biały sweterek.
- Cześć - powiedziałem całując ją w czoło - Wyglądasz pięknie.
- Dziękuję - uśmiechnęła się w ten uroczy sposób
- Pojedziemy moim samochodem. - powiedziałem wyciągając z kieszeni kluczyki.
- Masz samochód? - zapytała
- Oczywiście. Myślałaś że tylko Michał ma swój samochód?
- Nie, ale tego się nie spodziewałam. - podczas jazdy rozmawialiśmy na błache tematy.
- Tylko wiesz ja mieszkam z kuzynką i jej mężem. - powiedziałem
parkując samochód przed dworkiem, który od czterech lat był moim domem.
- Dlaczego? - zapytała
- Później ci powiem.
- Wow, ale chata. - powiedziała obracając się dookoła własnej osi.
- Tak wiem. Robi wrażenie. Zapraszam - powiedziałem pokazując jej
drzwi. Dom był urządzony z lekkim przepychem ale nie przesadnym.
Panowała jasna kolorystyka i dość drogie ozdoby. Na przeciwko drzwi były
schody prowadzące do pokoi.
- Witam. - powiedział Erik wychodząc z olbrzymiej jadalni
- Dzień dobry. - odpowiedziała Elif lekko zmieszana.
- Dzień dobry. - powiedziała Ajane
- Przedstawiam wam Elif - zwróciłem się do kuzynki i jej męża - Elif to jest moja kuzynka Ajane i jej mąż Erik.
- Miło mi was poznać. - powiedziała z uśmiechem
- Nam też jest miło. - Ajane nie musiała udawać uprzejmej. Ona taka
była, szanowała wszystkich bez względu na rasę czy pozycję społeczną,
Erik natomiast był poważny ale również serdeczny.
- Przejdźmy do mojego pokoju i tam w spokoju porozmawiamy. Następnie zejdziemy do was na herbatę. - powiedziałem.
- Ale masz super pokój. - powiedziała brunetka siadając na kanapie
- Tak wiem, ale jak dla mnie jest za duży. - powiedziałem siadając obok niej.
- E tam. Ja bym się cieszyła. Masz bardzo uprzejmych współdomowników. - powiedziała
- To moja rodzina. - powiedziałem - Rodzice zginęli dawno temu,
zostali zamordowani i Ajane postanowiła się mną zaopiekować. -
powiedziałem
- To przykre
- Owszem ale nauczyłem się z tym żyć
- To chyba dobrze. - powiedziała niaśmiało
- Bardzo dobrze. - złapałem ją za dłonie.
- Dzięki temu jest ci łatwiej?
- Tak. - powiedziałem przytulając jej ciepłe dłonie do swojej twarzy
- Coś się stało? - zapytała
- Nie, po prostu boję się że po tym co za chwilę usłyszysz weźmiesz
mnie za wariata albo za potwora i porzucisz mnie na zawsze. -
powiedziałem patrząc jej w oczy
- Powiedz mi to i będzie ci lżej - powiedziała delikatnie całując
mnie w usta. Tym niepozornym gestem dodała mi wiele sił. Głośno
zaczerpnąłem powietrza i zacząłem mówić:
- Cztery lata temu moją rodzinę zaatakowała banda Zbuntowanych i
zamordowała mi rodziców, wtedy nie wiem z kąd pojawili się Erik i Ajane.
Uratowali mnie i przygarnęli do siebie.
- Kim są Zbuntowani? - zapytała tym samym mi przerywając
- To wampiry które zostały przemienione i nie zniosły przemiany ale
zamiast umrzeć są kontrolowane przez ich pana który daje im swoją krew i
dzięki temu utrzymuje ich przy życiu ale oni muszą mu być posłuszni. -
wyjaśniłem
- Wampiry? - zapytała
- Tak, wampiry, one naprawdę istnieją.
- Dobrze opowiadaj dalej. - zachęciła mnie z uśmiechem. Zacząłem czuć że mi uwierzy.
- Prawie trzy lata temu poznałem Beatris, moją pierwszą dziewczynę.
Wyjawiłem jej to samo co tobie, ale ona zapragnęła być wampirem więc
poprosiłem Ajane aby ją zmieniła. Niestety jej organizm nie wytrzymał
przemiany i umarła. Do dziś obwiniam się o jej śmierć. Mogłem ją
powstrzymać lub chociaż zachować to w tajemnicy. - mówiłem a z oczu
leciały mi łzy. Elif patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem
- Tak Elif, Ajane, Erik i ja jesteśmy wampirami, istotami które raz
na jakiś czas muszą pić ludzką krew aby żyć. Tylko ja nie mogę
przemieniać ludzi w wampiry bo nie należę do tych z najczystrzych rodów.
- powiedziałem nie patrząc na nią tylko w podłogę.
- To nie twoja wina. - powiedziała - To był jaj wybór - podniosła
mi głowę abym na nią spojrzał - Więc proszę nie zadręczaj się już tym
tak bardzo. Dobrze?
- Ale...
- Żadnych ale. Dobrze? - ponowiła pytanie
- Postaram się. - powiedziałem. Byłem jej wdzięczny
- Nie boisz się mnie? - zapytałem
- Nie, nie boję się ciebie tylko przyznam że trochę mnie
zaskoczyłeś a nawet więcej niż trochę ale nie mam zamiaru cię zostawiać
ani nic innego. - powiedziała a ja nie myśląc pocałowałem ją.
- Dziękuję. - powiedziałem w przerwie między pocałunkami. Rozmowa z
moją rodziną potoczyła się miłej atmosferze. Małżeństwo wytłumaczyło
Elif kilka niejasności w sprawie hierarchii wśród wampirów i innych tego
typu rzeczy.
- Mam ostatnie pytanie do ciebie tego wieczoru. - powiedziałem stojąc już pod drzwiami jej bloku.
- Tak? - zapytała
- Będziesz moją dziewczyną? - zapytałem a w odpowiedzi brunetka
słodko się uśmiechneła i powiedziała że tak. Przytuliłem ją i poszłem do
domu gdy tylko znikneła za drzwiami klatki schodowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz