niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 7

W głowie mi się nie mieściło jak można obrazić się na kogoś za to że chronił inną osobę. I co z tego że nie mówiłam jej wielu rzeczy, przecież życie w niewiedzy jest lepsze niż zamartwianie się o to czy ktoś nie dowie się o tym co wiesz i nie zagrozi tobie a co gorsza twoim bliskim? Ale nie ona oczywiście musiała się obrazić. Co ja z nią mam? Fakt faktem jest moją przyjaciółką ale to nie znaczy że musi wszystko wiedzieć. Z resztą po co mi było zaczynanie znajomości z wampirami.  Mogłam poprosić Ajane aby wymazała mi wspomnienia albo chociaż je ukryta do czasu gdy będą mi najbardziej potrzebne tylko ja chciałam wiedzieć więcej niż powinnam i do dziś tak mam. Gdy tylko dzieje się coś ciekawego chcę mieć na ten temat dużo informacji przez co mogę przysporzyć wiele problemów sobie i innym.  Jestem nie normalna - myślałam podczas dość krótkiej jazdy autokarem. Trwała może 40 minut. Dojechaliśmy na miejsce pośród niewielkiej roślinności,  był tam głównie piasek. Niedaleko stanęły pozostałe trzy autokary.  Młodzież zaczęła z nich wychodzić. Kiedy wszyscy byli na zewnątrz jeden z opiekunów zaczął mówić
- Droga młodzieży ze względu na to że jeden obóz nie pomieści nas wszystkich rozdzielić was na cztery takie obozy. Pasażerowie jednego autokaru będą w jednym obozie.  Ale spokojnie nie będziecie daleko od siebie.  Tereny są oddzielone od siebie na odległość pół kilometra. Zajęcia będą odbywać się na zmianę w każdym obozie aby nikt nie nażekał że musi daleko chodzić. A teraz proszę was o ponowne zajęcie miejsc i ruszamy w dalszą drogę.  Za około godzinę będziemy na miejscu. Wszyscy spojrzeliśmy na siebie nawzajem po czym każdy usiadł z powrotem na swoim miejscu.
Podczas dojazdu na teren jednego z obozów nie rozmawiałam z Elif. Z resztą ona nie wyrażała chęci na rozmowę ze mną.  Podziwiam sawannę w okół nas, w oddali widziałam zwierzęta nad wodą i wylegujące się w cieniu skał lwy, patrzyły na nas ale najwyraźniej nie miały ochoty na jakikolwiek  ruch i szybko straciły nami zainteresowanie. Uwielbiałam oglądać zwierzęta będące w swoim naturalnym środowisku były wolne, dzikie i piękne, ten chciałam być wolna, wolna od wszystkich problemów,  zmartwień i innych trosk o to co będzie dalej,  dzika w sensie nie bojąca się walczyć o swoje i o innych,  piękna... spojrzałam w szybę autokaru co prawda nie jestem brzydka ani ładna, jestem przeciętna. Chciałabym mieć trochę jaśniejsze włosy i bardziej intensywnie zielone oczy,  mogłabym też trochę schudnąć i więcej trenować aby być wysportowana, co ja robię... nie ma co marzyć trzeba się za to wziąć. Czas zleciał jak z bicza strzelił nawet nie zwróciłam uwagi na domki z drewna których dachy były zrobione z wysokiej trawy. Wysiadając każdy z nas dostał numerek domku w którym miał mieszkać. Ja dostałam 8 numer, rozglądam się po okolicy i pod domkiem numer 8 stały trzy dziewczyny w tym Elif i dwóch chłopaków. Podeszłam do nich.
- Cześć, jestem Kora - powiedziała blondynka o złotym odcieniu oczu gdy tylko każdy z nas wybrał sobie łóżko. Moje było na dole łóżka piętrowego tuż obok prawej strony domku, były tam jeszcze trzy inne łóżka piętrowe.
- Hej jestem Mark - powiedział jasnobrązowych włosach i szarych oczach
- Cześć wszystkim. - odezwałam się - Jestem Aylin
- Witajcie mam na imię Samuel ale mówcie mi Sam - powiedział chłopak o niebieskich oczach i ciemnoblond włosach.
- Hejka jestem Elif - usłyszałam głos przyjaciółki. Jako ostatnia przedstawiła się brązowowłosa dziewczyna o brązowych oczach,  miała na imię Sonia. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i chwała je do niewielkiej szafki stojącej obok mojego łóżka,  miała trzy półki i jedną szufladę. Część ubrań zostawiłam w dość sporej wielkości torbie na ramię i położyłam na łóżku. Elif przesiadła się ze swojego łóżka, które było ustawione blisko mojego obok mnie.
- Nie mogę się na ciebie gniewać.  - powiedziała
- Ani ja na ciebie,  jesteśmy na wakacjach i musimy ten czas miło spędzić a te kłótnie tylko wszystko psują. - odpowiedziałam.
- Tak... będę musiała się przyzwyczaić do myśli że nie mogę wiedzieć wszystkiego.  - zaśmiała się po czy mocno ją obiełam.  Nie chciałabym jej nigdy stracić tym bardziej z powodu jakieś tajemnicy której nie mogę jej wyjawić
- Przyjdzie czas kiedy dowiesz się tego od osoby której to bezpośrednio dotyczy.  - powiedziałam.
- No to skąd jesteście? - zapytała Kora
- Z Miami. - powiedziała Elif.
- A ty? - zapytałam
- Ja też jestem z Miami tylko z tej bogatsze dzielnicy przy plaży. Mój ojciec ma własną sieć hoteli. - chwaliła się blondynka
- Och Kora proszę cię. Czy ty zawsze musisz się wszystkim chwalić?  - zapytał Sam
- Tak. - odparła urażonym tonem.
- Ja i Mark jesteśmy z Hiszpanii. - powiedział Sam.
- Ja jestem z Anglii. - powiedziała Sonia.
- Cieszę się że lepiej się poznaliśmy. Chodźmy na spacer, obejrzymy sobie obóz. - powiedziała Kora. Wszyscy się z nią zgodziliśmy i po chwili staliśmy przed domkiem.

1 komentarz:

  1. Witam wszystkich czytelników.
    Ten rozdział nie oznacza naszego powrotu. Jeżeli kogokolwiek ciekawią dalsze losy naszych bohaterów prosimy o komentarze pod tym rozdziałem. Dziękujemy tym osobom które czytały nasze opowiadania. Aylin

    OdpowiedzUsuń